Ja dzisiaj zrobiłem tradycyjnie traskę po Mazowszu. :>
Wawa - Kampinos - Brochów - Wyszogród - Kamion - itp - Sochaczew - Wawa
Wyszło ponad 160km, z czego prawie polowa w ulewie.
Początek był całkiem przyjemny i nic nie zapowiadało pó¼niejszego ataku wodnego żywiołu.
W Brochowie jest ciekawy kościół twierdza z XVI w. Wygląda trochę jak zamek, trzy wieże, mur okalający, małe okienka strzelnicze i fosa. Pierwszy raz widziałem w Polsce tego typu kościół. Podobno w Rumuni dużo jest takich warownych kościołów ale w Polsce to ewenement. Z ciekawostek: Fryderyk Chopin był tam ochrzczony ,a wcześniej jego rodzice wzieli tam ślub.
W czasie Bitwy nad Bzurą w 39 Polskie Wojsko wykorzystywało go jako punkt obserwacyjny.
Dojeżdżam do Wyszogrodu, w średniowieczu ważny gród (wiadomo miejsce przepraw większości wypraw wojennych przez Wisłę). Coś z tego chyba do tej pory zostało. Ludzie jacyś trochę podejrzliwi, dziwnie się patrzą, bykiem jakoś.
Nad Wisłą punkt widokowy ze starego przęsła drewnianego mostu, chyba pamięta czasy carskie. Przy wejściu buda z kebabem, kto by się spodziewał?
Zaczyna kropić, dobra czas wracać do domu.
Za mostem zatrzymuje mnie jakiś motocyklista z laską na ścigaczu, pytają o drogę na Nowy Dwór, chyba myśleli że ja tutejszy. Chcieli jechać jakimiś dziurami ale ale im odradziłem. <yes>
Zaczyna lać na całego, wiem gdzie znajdę schronienie u swojego patrona św. Jacka. Grzeję w deszczu do Kamiona, tam jest kościół pod wezwaniem św. Jacka, i jego święty kamieñ, już raz tam byłem. Stoję pod daszkiem, Jawa porzucona na deszczu, ciekawe czy potem odpali, czy nie będzie jakiegoś zwarcia? Cóż zrobić?
Pół godziny i po deszczu, dobra komu w drogę temu czas, kierunek Sochaczew.
2km znowu deszcz, cholera chyba dogoniłem chmurę, nie ma wyjścia, przecież nie będę tu nocował, jadę dalej. Deszcz coraz większy.
Dlaczego wziąłem kask otwarty? Aha było ciepło. Teraz krople walą mnie po ryju jak małe kamienie, jestem zły ale nie odpuszczę, jadę jeszcze szybciej.
Albo ona mnie albo ja ją (chmura).
Spod przejeżdżających samochodów fontanny wody leją się na mnie, kurwa!
Już się nie złoszczę, śmieję sie do siebie. W zębach chrzęści mi drogowy piasek.
Jawa jedzie jak czołg. Tylko się nie rozkracz w tym deszczu chyba bym cię przerobił na gwo¼dzie.
Jeszcze tylko gdzieś 60km, może przestanie padać? <blink>
Nie przestało...
W koñcu dojeżdżam, mokry ale szczęśliwy.
PS: jutro może zapuszczę jakieś fotki, na razie wszystko się suszy, aparat też