Kolega poprosił o reaktywację Jawy z wozem. 1985 rok. Nie wiem co gorsze- Jawa czy wóz
No ale lepszy znajomy wróg niż obcy- więc zlecenie poszło. Jawa w stanie- wbrew pozorom- agonalnym. Renowacji wymagał praktycznie każdy element. Najgorsze, że nie udało się zrobić tego, co lubię najbardziej- czyli odświeżenia i zachowania lekkiej patyny. Praktycznie każdy detal wymagał prostowania i/lub spawania i/lub lakierowania... Do meritum- pierwsze fotki to pojazd w momencie przyjęcia. I tak kolejne etapy. Ale znając moje zdolności hakierskie może być tak,że fotki załadują się w odwrotnej kolejności
Na obecną chwilę bestia chodzi- nawet ładnie. Pierwotnie był silnik z deklem alternatora bez siatki, głowice z otworami na gumowe rurki, kartery z miseczką u dołu. O dziwo posiadała przedni hamulec postojowy. I lewy podnóżek z mocowaniem linki hamulca wozu. Ale...Pozwolę sobie skopiować swój raport w tej sprawie z innego portalu.Po rozebraniu motocykla na czynniki pierwsze stwierdziłem co następuje:
-koła śmietnik- nawet bębny wyjechane i z wżerami, obręcze zniszczone, szprychy syf, opony skruszałe
-wydechy nie dość, że od CZ to jeszcze zardzewiałe i skopane, porysowane, nieszczelne
-kolanka adekwatne do tłumików
-zawieszenie- tylne amortyzatory stoją, przód cieknie, zerwane gwinty, ktoś usiłował przyspawać stalowy błotnik do aluminiowych goleni. Łożysko główki ramy wybite jak jedynka u Sebixa.
-wahacz bez luzów- bo zapieczony
-blacharka- bak poobijany, pomalowany pędzlem, boczki poobijane, pordzewiałe, popękane- pomalowane pędzlem,
-tylny błotnik popękany, pordzewiały, pomalowany gąbką
-przedni błotnik pokrzywiony, oryginalny lakier, pęknięte wsporniki- nie udało się przyspawać błotnika ze stali do aluminiowych goleni
-wszelkie gumowe osłony zmurszałe
-kierunki zapyziałe, pourywane kable
-zegary pokrzywione, skręcone na chama
-linki śmietnik
-kierownica korozja, skrzywiona
-przełącznik zespolony lewy rozleciał się w środku- natomiast prawy- zapieczony
-gaźnik permanentnie zakitowany tlenkami
-osłona łańcucha zorana latającym zabierakiem tylnej zębatki
-tylna zębatka przetoczona o krawędź piasty koła
-łańcuch zakuty gwózdkami
-instalacja poklejona celofanową taśmą
-SILNIK:
-zniszczony wał poprzez niewłaściwą regenerację, przebite czopy- za głeboko osadzone, tarły o czoło wału i jego środkowe łożyska, wytarte czoło
-kartery połamane, pęknięcie na wylot do skrzyni korbowej, pourywane gwinty, wyłamany kołek z gwintem do mocowania półautomatu sprzęgła, skrzywiony półautomat. Wyplute uszczelnienia wałka popychacza.
-wybite gniazda łożysk, pęknięty łącznik gaźnik-cylindry
-cylindry z progami
-pokruszone i przytarte tłoki, pierścienie zakleszczone
-wybity klocek
-głowice przybetonowane na silikon. czerwony RAL 3020
-zatarta skrzynia biegów- choinka główna od wałka 13, wałek pośredni 12. Wałek zdawczy fioletowy.
-dekiel sprzęgła przecięty luźnym łańcuszkiem ( w tym jedna z śrub dekla prawie do połowy)
-luźny łańcuszek
-zabierak przyklejony na silikon, jeden z 5 palców urwany, w kolejny nie było gwintu
-tarcze sprzęgłowe losowo zamontowane- 2x cierna, przekładka, cierna, przekładka, przekładka.
-kopniak przyspawany do wałka kopniaka
-półksiężyc bez kilku zębów
-rozsypane sprzęgiełko kopniaka pod koszem
-dekiel zniszczony spawaniem wałka z kopniakiem
Velorex:
-spękana gondola, korozja... ....pogięty błotnik-lekko,ale zawsze
..... stopiony klosz, porwany chlapacz... korozja koła....
Motocykl nie jest jeszcze dopieszczony do końca, jest usmarowany i ma pełno plamek od różnych psikadeł. A, no i nie mam jeszcze blach od lakiernika. Ramę i wszelkie czarne elementy lakierowałem sam.
Piec musiałem kupić inny, rozebrałem, wymieniłem wszystko co tego wymagało. Dla niepoznaki ubrałem go tylko w najważniejsze detale pierwszej serii 638.5. Oczywiście mimo,że dziewica, do kapitalnego remontu, ale przynajmniej dało się to zrobić. Wał do Marka, szlif na miejscu u siebie. Vape. Co to ja miałem? Aaa, fotki.
Podziękowania dla Zysia- za obróbkę ramy i gratów, Kartora- za części i silnik, Grubego, Saszki i Elkinia- za kluczowe detale. Wysokiemu nie dziękuję, bo to wszystko ku**a przez niego!!
Stelaże pod kufry Krauser- nie jest pewne czy zostaną- rama 638-5 robiła za wzór do dopasowania mocowań (w zasadzie ich wyregulowania, bo są fabryczne)- tak więc hold Your horses!! Debaty nad tym czy pasują, czy potrzebne itp są absolutnie niekonieczne.
Renowacją wozu-tzn znalezieniem ofiary na to zajęcie- zajął się Inwestor, co mnie niesłychanie cieszy, gdyż mam uczulenie na wózki boczne.
Fotki






image hosting 5mb