No więc czasami nudzi się człowiekowi lepienie wydumek z knedli. Raz, że trudno o takie, których nie jest szkoda poharatać. Dwa,że to dalej będzie knedel. No więc zdobyłem sobie Hondę VT500C Shadow, która nie dość,że jest softchoperem - czyli najbrzydszym wynalazkiem jaki istnieje- a dwa,że już ją jakiś Diego Larranaga z Amsterdamu pozbawił cech oryginału. Mechanicznie bardzo fajna, wizualnie- żyrafa. Ale ma to co najważniejsze- żwawą Vkę o mocy 50KM, ma kardana, ma 6 biegów i dość fajne proporcje, ważąc przy tym niewiele więcej niż taka cześka. Jest też niższa, krótsza i kosztowała mniej niż większość CZ. Motocykl docelowo będzie w innych barwach, na obecną chwilę jest na etapie wykańczania galanterii, dopasowywania detali. Wywaliłem większość atrybutów czopka, zmieniłem geometrię zawiasu na tyle na ile się dało, kierownica to nierdzewny Renthal. Tył motocykla pochodzi od Hondy VT 500 ...E czyli ówczesnego motocykla o charakterze sportowym. Na lagi trafiły gumy od MZ etz, panel kontrolek powstał na bazie znanego Wam detalu. Nie chcę efektu Custom. Nie chcę by siedzenie, lampy czy błotniki wskazywały na ręczną robotę. Chcę osiągnąć efekt... jakiś inny. Coś jakby fabryczny. Nie chce już cafejki, nie chce scramblera, nie chce niczego co można zbudować z gotowych części posiłkując się setkami filmów instruktażowych na Youtube. Lubię za to starego Mad Maxa

lubię motocykle flat trackowe. Zobaczymy co z tego wyjdzie.