To coś nowego wjedzie na stajnie zaraz.
No i wykrakałeś..
Witejcie, wątek po sprzedaży Burka miał polecieć do kosza, bo miała pozostać w stajni tylko Jawa, ale.., z racji tego że ciut moja styuacja zdrowotna się poprawiła, postanowiłem jeszcze raz wrócić do typu moto, który jest u mnie na piedestale zaraz po Jawie/CZ, czyli chopper/cruiser. Pojeździłem trochę po Polsce, ale nic ciekawego nie udało się ustrzelić, wszystkie sprzęty ładne, ale na fotkach

, więc wdepnąłem profilaktycznie do pobliskiego salonu Kawasaki, wdepnąłem i już więcej nigdzie nie musiałem jeździć, po oględzinach, przymiarce 4 liter do siedzenia, negocacji ceny, zajechał, a raczej ze wzgledu na aurę, został przywieziony pod garage, Kawasaki Vulcan VN 1600 Nomad, 2008r. Motocykl w salonie zostawił w rozliczeniu ojciec jednego ze sprzedawców, stan moto powiedzmy "salonowy -, cały w oryginale, bez żadnych dodatków, przeróbek, po serwisie, płyny, oleje, wymiana kabli, fajek, czegoś tam jeszcze.., nie ma się do czego doczepić, przebieg motóra to 52 tys km, od niowości dwóch właścicieli, jeden w Stanach, drugi (12 lat) w Polsce. Czyścić nie trzeba, bo wypucowany, więc lać i nawijać km. Pierwsze wrażenia z jazdy.., bajka, aż się nie chce z niego schodzić, tylko muszę złapać trochę wprawy, bo to klamor (350kg), nie to co Szadołka

, kilka fotek;






