O mojej "trudnej" Miłości do Cezet parę osób wie doskonale z mojego środowiska lokalnego

Mój fanatyzm chomikowania , chaotycznego skupowania cezet pewnie nie każdy by uważał za coś słusznego dla reszty chętnych przyszłych użytkowników... Więc postanowiłem że trochę opowiem i trochę historię i zamysł.
Zdajemy sobię sprawę z tego , iż Naszych motocykli (tych z czasów PRL) niestety ubywa , niekiedy udaje się nam odkopać w złomie tuż przed zezłomowaniem , lub jak mi się zdarzyło wyciągać spod gruzu w świetnym stanie cezetkę ,(facet nie rozumiał mojego zapału i uśmiechu na twarzy bo dla niego był to "ZŁOM") i że pakuję go do samochodu w skórze ;p co zdecydowanie jeszcze bardziej go zdziwiło

No ale tak to jest jeśli się ma co ma więc się wozi tym czym można... stara reguła.
TŁumaczę dlaczego
M&M&W&K1 . "M" - Muzeum - wiadomo że 3 motocyklami nie da się jechać więc po 4 cezecie uświadomiłem sobie że samoistnie to się stanie w trakcie odbudowy każdej następnej cezety.
2."M"- Magazyn- z uwagi na ilość motocykli (na tą chwilę już około 22 sztuk) w większości oczywiście okazyjne trupy to były - powstaje ogromna ilość części , więc "znowu" samoistnie czekam już tylko na przyjście oryginalnego katalogów CZ350 472.6 CZ350 472.5 i CZ175 487 . Z owymi katalogami kompem i na szczęście dużą ilością miejsca tworzę mozolnie "Magazyn" . Z uwagi na potrzeby częściowe ( dla skompletowanie każdej oryginalnej cezety) widzę już na tą chwilę potrzebę dokompletowania niektórych części, gumy , fartuchy ,noski pierdołki które stanowią tą wisienkę na torcie dotyczą nielicznych cezet niestety... Więc dlatego też tutaj piszę pewnie na głos myśli niektórych z Was , iż niekórych brak części jest wynikiem powtarzalności uszkodzeń oraz ubytków przez "wcześniejszych" użytkowników... czemu by nie dorobić( jeśli dorobić to pewnie większej ilości by było jakoś opłacalne) itd itd... Temat jakby się rozmydlał co pomyślałem , ale widzę jednak poważną taką potrzebę by Nasze maszyny nie umierały niestety, bo każdy użytkownik jednak używa , więc i te newralgiczne elementy się tak samo jak kiedyś uszkadzają(Masz Ci los...)
Magazyn owy jest w fazie zalążka , w głębokiej fazie modernizacji, na wiosnę przeprowadzka do docelowego miejsca . Tak czy siak wiem że chciałbym aby nie tylko mi służył owy magazyn, bo pewnie niektórych części będzie więcej niż będę w stanie stworzyć cezet więc racjonalnym wyjściem jest Barterowa wymiana na części których brakuje lub sprzedaż by zasilić konto kompletowania częsci...
"W"- Warsztat - jako że jestem czynnym jeźdźcem Cezet to musi być warsztat, dzięki ogromnej wiedzy
Jawsima I Zysia (którym do końca życia pewnie będę to dłużny) zdobyłem pareset uwag i podpowiedzi które umożliwiają mi podróżować "bezawaryjnie" w długich podróżach . Pewnie gdyby nie te 2 Persony to byłbym na etapie zastanawiania się dlaczego licznik wiecznie nie działa...
O wiedzy i doświadczeniu w remontach i ile to włosów przy tym nie stracił Panu
Jawsimowi trzeba oddać hołd , więc ku jego zdziwieniu pewnie robię to publicznie , a chuj zasłużył sobie!
Ja wiem i On wie I Zysiu I Julek I Markoltent i inne persony też wiedzą że sam sobie i tak z tym nie poradzę więc i tak będę im truł te ich święte już dypy

ALe do rzeczy
"W" jak stojący chuj musi być więc i takowy się tworzy(czemu te narzędzia takie drogie...??)
No i wreszcie
"K"- Kartora pewnie nie jedna osoba już zna, ale łan chuj. W głowie
I have dream by jak kiedyś wypadną mi te wszystkie kłaki będę mógł wsiąść na którąkolwiek maszynę i zaprosić Was na dobrą imprezę wśród pięknych maszyn powstałych jak feniks z popiołu odwiedzonych przez niejedną Waszą maszynę wraz z tym całym bagażem doświadczeń... Aha.... kłaki już szybko mi wypadają więc pewnie niedługo ...
W czechach przypadkowo zatrzymałem się w muzeum JAWA-CZ , ale powiem Wam szczerze , że stojące maszyny odpicowane, których historii nie przedstawia Motocyklista danej maszyny a kartka z opisem rocznika i danych technicznych jest jak wystawa gaci w peweksie , są , ale napewno nie na Twą dupę i dalej nic o nich nie wiesz;) Więc popatrzyłem na moją maszynę i stwierdziłem że moja maszyna napewno nie będzie stała i się kurzyła tylko w imię nakarmienia gardeł właścicieli lokalu bo nawet facet opowiadający czytał tylko tabliczki i na żadnym z tych motocykli nie jeździł.... aż mi zapachniało wtedy supermarketem ze skuterami;p smutne , bo przecież to były porządne maszyny...
Kółek różańcowych nie lubię bo tworzą zamknięte koło , ale jakby ktoś chciał się dołączyć to tego chorego pomysłu z mojej czupryny (resztki) to chętnie zapraszam do dysputy....
Wrzucam
M&M&W&K w wersji totalnego CHAOSU