Czyli jak w wielu innych silnikach. W gsx silniejsza tylko dlatego, że tego gatunku jest wszędzie pełno. Ma kilka baboli- pokrywa zaworów jako element ciśnieniowego układu smarowania. Mocno skłonna do wycieków. Mam dziadka tych legendarnych silników w swoim Suzuki. Owszem- zawory na śrubkach są fajne- ale to samo mam w CBR. Mam tam jeszcze coś innego

Kulturę pracy. Chociaż olejowe Suzuki chodzi też ciekawie. Ciężko mi teraz to porównać bo mój GSX 400 F nie bardzo staje do pojedynku z sc24. A mój poprzedni bandyta jeździ gdzieś po mazowieckiem. Niestety,ale legendarna trwałość ma jedną wadę- to ulubiona bajka motoryzacyjnych niedbaluchów. Więc często te maszyny wybierane są przez czynnych/biernych katów. Jaki by do mnie nie trafił- to właścicielem najczęściej był totalny laik. Jeden mi nawet przywiózł,oprócz oleju, filtra,świec i tylnych klocków- 3 bańki Motocoola
Każda sroczka swój ogonek liże. Miałem i Bandita i Fazera i moim zdaniem fazer jest lepiej wykonaną, nowocześniejszą konstrukcją. Ciekawsza trochę stylistyka bo bandit N wygląda jak każdy naked. S z kolei bije na łeb fazera jakością świateł. Fazer-lepsze heble, mocniejszy sporo silnik,który ciszej pracuje. spalanie nawet bywa mniejsze- więc można się zastanowić. Albo olać stereotypy - bo bandiciki podobnie jak diversionki to oklepane do obrzygania "motocykle super bez wad na pierwsze idealne"- takie golfy 3 i passaciki w tedeiczku wśród jednośladów. Divers, Fazer czy Bandit- subiektywnie? Nuda jak jasna cholera i pójście na łatwiznę. Zadziwiające jest to, że jawerzy - czyli twarde skur...y mający w nosie stereotypy (bo o jawach jest ich więcej niż sporo) jak przychodzi do zakupu innego motocykla to boją się jak kobitka zmiany koła. Czyżby zmęczenie walką ze stereotypami? A może z wiatrakami

Nie ma co dygać- i tak kupisz taką maszynę do której Ci się gęba ucieszy. I tu nie ma podziału na marki.