No jak nikt nie jeździ?

Wcale nie tak dawno... Wjeżdżając do Siemiatycz od strony Lublina, na rondzie rozmijam się z Jawą 634 w idealnym stanie, super chrom na błotnikach. Niestety gość śmiga w kierunku, z którego właśnie przyjechałem. Kilka kilometrów dalej skręcam na Statoil celem uzupełnienia braków w zbiorniku i pierwsze co mi się rzuca w oczy, to piękna, wiśniowa CZ 350 zaparkowana naprzeciw wielkiej szyby będącej ścianą budynku stacji. Pobieżna ocena i już widzę, ze ktoś poświęca dużo czasu na pieszczoty tego motocykla. Oczywiście zarejestrowana, numer miejscowy - czyli w użytku. Jak się okazuje, dumnym właścicielem tego okazu, jest uśmiechnięty sprzedawca z tej stacji. No nic, nie mamy czasu porozmawiać, bo kolejka do kasy nie wiadomo dlaczego się niecierpliwi... To dalej, kierunek Białystok, czyli skręt w lewo i bzzzzzz z prawej strony - tak, tak, CZ 350 tym razem pomarańczowa. Za nią przemyka kolejnych kilka samochodów i dopiero wtedy udaje mi się włączyć do ruchu. Widzę ten motocykl, jak pomyka jakieś 200 metrów przede mną. Nie mam możliwości wyprzedzania - zbyt dużo samochodów. Zapach mixolu znajomo drażni nozdrza

Niestety po 2 - 3 kilometrach gość skręca za stacją Orlen w lewo, w wyboistą drogę i stawia zasłonę dymną. Ja muszę prosto, do Białegostoku. Skosa nie widziałem ani jednego ...
