Zależy od dziewczyny. Moja żona płakała jak przed laty sprzedawałem moto wiedząc, że z tym na bliżej nieokreślony czas kończę.
Miałem też taką dziewczynę, która nie miała nigdy styczności z motocyklem i na początku było jej obojętne czy pojedziemy gdzieś dwukółką czy czterokółką. Za jakiś czas zaraziłem ją do tego stopnia że nie była w stanie odmówić mi wspólnej przejażdżki. To były czasy, zajeżdżałem późną nocą, ona słysząc dźwięk silnika po chwili stała w oknie. Długo nie musiałem namawiać. Wyskakiwała przez okno (pod niewiedzę matki) i jechaliśmy przed siebie, bez celu.
Trzecia kategoria dziewczyn to takie, które za nic na świecie nie wsiądą na motor ... no bo przecież jej się fryzura popsuje pod kaskiem itp. Z taką będzie ciężko, ale posiadając dobry samochód ...