Wszyscy piszą to i ja napiszę
Na początku sierpnia , po zlocie u Orzeszka wpadł mi do głowy pomysł zakupu Cześki 175 aby znaleźć motocykl lekki na tyle aby moja luba mogła sama go utrzymać.
Nie wiedziałem jeszcze czy będzie to 477 czy 487.
Po przeglądaniu OLX i innych różnych ogłoszeń oraz wielu konsultacjach z J@wą , padło na Sporta .
Znalazłem ją w końcu pod hasłem reklamowym "Cezetka z jednego kawa łka" z 1973.
Do jednego kawałka troszkę jej brakowało , ale niska cena skusiła mnie do jej zakupu.
Po zapakowaniu Cześki do samochodu , wpadliśmy do Orzeszka na odwiedziny , skąd wyjechaliśmy wzbogaceni o 2 felgi do Czeski .




Po rozładowaniu i wstępnym umyciu , rozpoczęliśmy rozbiórkę .
Moja luba nie wiele zastanawiając się zakasała rękawy i zaczęła oczyszczanie elementów z kurzu i starego smaru.

Kiedy rozebraliśmy silnik z J@wą ,który cały czas pomagał mi przy pracach nad Cześką , zauważyliśmy minę .
Poprzedni właściciel wspominał o pękniętym mocowaniu do ramy na karterach , ale nie wspomniał o tym że ktoś próbował rozpoławiać silnik łomem.


Pojechałem do zakładu w którym spawają aluminium z pytaniem "czy da rade pospawać? ".
Spawacz powiedział że jest nie opłacalne i lepiej szukać nowych.
Tak więc padło na OLX i dalsze szukanie...