Od siebie dodam tyle: Mogłem dawno kupić japonię, jeździłem japonią i jednak nadal wybieram CZ ponad wszystko. Wsiadam na japonię to nie to samo, uważam że jest po prostu nudna, nie ma tego "smaku" jazdy. Za każdym razem jak spojrzę na CZ, patrzę jaka malutka jest w stosunku do innych motocykli, wtedy mi się przypomina ten dźwięk dwóch cylindrów w dwusuwie i basowe cygara. Za każdym razem jak wsiądę to lubię ją na nowo, nie wiem dlaczego. Minęły ponad 3 lata odkąd ją mam, chcę ją doprowadzić do stanu jak wyszła z polmozbytu, ale jeszcze będę musiał zebrać trochę kasy. Są awarie, w większości drobne, parę razy było trochę bardziej poważnie. Kiedy już miałem się jej pozbyć(szef mnie nawet do tego namawiał) to patrząc na części i rozwalony silnik coś mnie dobiło siedząc w warsztacie i paląc papierosa: "To nie będzie to samo, chciałbym przeżyć to jeszcze raz..." Koledzy na pogotowiu sygnalizacyjnym też mnie podnieśli na duchu i pewnej niedzieli miałem małe zbiorowisko ciekawskich ludzi co to wyrasta w warsztacie. Parę godzin później odjechałem do domu, postawiłem i od tego czasu jeżdżę dużo częściej niż kiedyś. Nie zawsze jest dobrze, nie wiem jak mam wam to napisać... Już nie chodzi o markę, jaki to motocykl, jest stary i wymaga pomocnej ręki. Nawet jak bym miał jeździć na MZ czy jakimś rusku lub WSK to czy wsiądę na WSK czy BMW R-66 zawsze mam tę samą myśl. To jest po prostu mega frajda, sama jazda, nie jest szybko ale jest to "coś" co nas, jawerów, emzeciarzy, fanów rosjanów przyciąga ja nie wiem co to jest. Współczesne motocykle tego czegoś nie mają. CZ dużo mnie nauczyła i jest dla mnie motywacją. Wiele moich znajomych dziwi mi się czemu nią jeżdżę, nigdy nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, zawsze dostaję sugestię zmiany motocykla. Ponad 3 lata, było ciekawie, ciekawa historia może nie najdłuższe wypady za dom. Siedzisz w pracy, wychodzisz i poświęcasz czas, dla motocykla, robisz to sam, żyjesz razem z każdym cyklem spalania. Taka druga część ciebie. Sukcesy możesz przypisać tylko sobie. I przede wszystkim, ja akurat się z tym spotykam w swojej lokalnej społeczności, respekt. Jestem wolniejszy, koledzy mają szybsze sprzęty, ale jak jedziemy trasę to moim tempem, nikt nie narzeka, a wielu wręcz patrzy z niedowierzaniem.
Wielu wybrało inną drogę, ja wybrałem tą drugą. Tak na podsumowanie. Jazda klasykiem to ciekawe przeżycie, warte przeżycia wiele razy. Wziąć kredyt i kupić nowy motocykl z salonu to nie sztuka, każdy z nas może to zrobić. Dbajcie o sprzęty i zostawcie je dla potomnych, jesteśmy nielicznym gronem, które to robi. Nie po to, żeby sprzęt stał w muzeum. Jeździmy i pokazujemy, że jesteśmy, ludzie mogą nas usłyszeć. I zaciekawić się co to takiego. Ostatnio jak wracałem w nocy przez miasto to na czerwonym stałem i słyszałem obok siebie gapiów na chodniku: "Ty, co to jest? Chyba jawa?" nawet powiem szczerze, że mnie to ucieszyło, chociaż nie robię motocykla dla kogoś tylko dla siebie.
Obecnie jawa robi z tego czego ma, z dwusuwowym silnikiem by się nie utrzymali na rynku. Pamiętajcie, że to nadal jest Jawa, chińczyki nie kupili praw do marki.