Melduję się, właśnie odstawiłem motocykl czeka mnie zdjęcie garów, niestety.
Super zabawa, piątkowa wieczorna ekipa też, mam coś tam ponagrywane nasze próby śpiewania i wspólnego siedzenia. W noc przed wyjazdem miałem niespodziankę i wnerw, ale już o tym zapomniałem. Udało mi się wygrać nagrodę, a co do cezety to mogę tylko powiedzieć, że twarda jest. Na S8 z moją pomocą + narzędzia nie chciała się poddać, dojechała.
No to zaczynamy o powrocie. Wyjechałem, deszcz. Przejechałem 130 km, wszystko pływa oprócz zabezpieczonych plecaków, cezeta się trzyma, zrobiłem 2 postoje na 2 kawy i hot doga, żeby trochę ostygła. Po drodze jeszcze kupiłem papierosy, bo mój "parowóz" się skończył. Wjazd na S8, dokręcam do 110, przejechałem parę kilometrów i nagle silnik zaczyna wyć, słychać metaliczny stuk, zaczyna słabnąć, wcisnąłem sprzęgło szybko luz między 3 a 4, dodałem lekko gazu, jebs silnik stoi. Myślałem, że jest lipny olej, zrobiłem mieszankę 1:15, o dziwo nie kopciło w ogóle(no tak wlałem syntetycznego repsola do crossa). Przejechałem 80 km z przerwą na fajkę 20 minut postoju. Silnik ostygł, miałem 55 kilometrów do wrocławia, silnik zaczyna pracować metalicznie, i nagle słychać wzrost decybeli. Zatrzymałem się, wyłączam zapłon a silnik chodzi sam bez zapłonu, nosz... Zgasiłem biegiem, zostawiłem żeby ostygła i doszedłem do jednego - świece. Miałem NGK B7HS, w międzyczasie jak paliłem papierosa zauważyłem, że odkręciła się nakrętka kolanka i wypadło kolanko z prawego gara. Jak ostygła do zimnego, wyciągam zapasowe świece - iskra F100. Jedna ma za dużą przerwę, doginam do przerwy tej drugiej, w lepszym stanie. Wkręciłem świece, odpalam a ta od razu mi leci na wolnych do 4 tyś. Sprawdziłem, lewego nigdzie nie łapie, no co jest. Przepustnica też się nie przycięła, linka gazu ok. Bawię się śrubą od regulacji i od przepustnicy. Zaczyna pyrkać normalnie. Ustawiam na szybko i bardzo wstępnie ponownie gaźnik, jadę przed siebie. Silnikiem przestało rzucać, wibracje zniknęły, metaliczna praca też. Grzałem już ile fabryka dała, przez miasto też. Cezeta stoi pod blokiem, do warsztatu jutro ją odprowadzę.
Górę będę musiał ściągnąć, nie wiem który tłok złapało, ale podejrzewam że znowu prawy. Na F100 pracuje poezja, chociaż na zlocie te świece dobrej opinii nie miały. Z reszty awarii to spalony stop na zlocie i luźna osłona łańcucha.
Do następnego zlotu panowie. Będę jeździł póki tłoki nie pękną, albo nie wypluje kanałami pierścieni. No i tak dla was. Nie dajcie do tych silników ciepłych świec, knedle ich nienawidzą.