Witam
Tak jakoś naprawy,problemy i nagłe potrzeby pomocy przy motorku spowodowały,że nie miałem czasu się przywitać:)
Mam 22 lata,studiuje w Szczecinie zaocznie inżynierkę(Transport z nadzieją na specjalizację Inżynierię motocyklową),motorkami jeżdżę od 13 roku życia,swoimi od wieku 16.
Pierwszą maszynką był Ogar 200 w kiepskim stanie. Po remoncie służył mi 2 lata,podczas których najechałem nim 10 tys km. Już wówczas zaszczepiło mi się marzenie posiadania największej i najbardziej dudniącej siostry Jawki - Jawy 350 TS.
Lata mijały,brak możliwości zrobienia prawa jazdy(chorowity jestem:P) sprawiły,że 6 lat zajęło mi spełnienie marzenia. Aż w końcu kolega ze studium(wcześniej studiowałem na kierunku Technik pojazdów samochodowych) "zafascynowany" moimi opowieściami podarował mi CZto-MZto-Jawę.
Był to silnik wybitnie dobity,wszystko wymagało natychmiastowego remontu,a rama(która była już chyba wszędzie spawana) wymagała wiecznych napraw. Miesiące mijały(pracowałem wówczas na warsztacie),części przybywało. Aż pewnego zimowego dnia(a dokładnie 31 grudnia 2013 roku) silnik po wstawieniu w ramę z instalacją lepioną tonami izolacji - odezwał się.
Radość niesamowita(wszak prawie rok sam silnik robiłem),kupa dymu i ryk rzędowego silnika na całą okolicę obwieścił światu odrodzenie Jawy(a sąsiadom dał jasny sygnał,że znowu "ten maniak" ma kolejny "motor"). Od samego początku otrzymania motocykla szukałem jakieś TSki,jednak bezskutecznie.
Silnik w skatowanej ramie gościł zaledwie 7 miesięcy, Zdążyłem nawinąć na koło 1000 km,raz uciekać przed strażą graniczną oraz przed policją(nie miałem prawka i dokumentów).
Sama rama zaczęła też tracić właściwości jezdne - coraz częściej wpadała na polnych w shimmy oraz spawy w szybkim tempie pękały i korodowały. Padła decyzja o złomowaniu ramy,a silnik na pół miesiąca został zakonserwowany w garażu czekając na ramę
Tydzień temu w sobotę postanowiłem wreszcie coś z tym silnikiem zrobić - pojechałem oglądać Jawę niedaleko Stargardu. Ogłoszenie znalazłem na olx. Brak fotek,lakoniczny opis - nie napawało mnie to optymizmem. Jednak udało się - z oryginalnym przebiegiem 18 tyś km,w żaden sposób nie przerabiana(nawet oryginalne okładziny cierne były w bębnach) wraz z dokumentami(potwierdzające pierwszy zakup oraz pierwszy przegląd techniczny) zawitała w moim garażu Jawa 350 TS,model 638 z 88 roku.
Silnik nigdy nie był rozbierany,żadna śrubka nie ma nawet śladu po odkręcaniu,a kartery nigdzie nie są nawet obite. Niestety,oryginalny silnik śpiewał "łabędzi śpiew" - stuki,puki,szarpania podczas jazdy oraz całkowity brak mocy dobitnie oznaczało jedno - kapitalka.
Obecnie w ramie Jawy siedzi mój stary silnik,który odbył generalkę rok temu. Planuje na zimę rozebrać fabryczny silnik i przełożyć wnętrzności z mojego do starego silnika.
Jawa posiada zapłon Sovek(zamontowany 3 dni temu). I to jedyna przeróbka. Cała elektronika,mechanika,lampy itp są w oryginale(może poza tylnymi amortyzatorami).
Planuję ją pomalować,odrestaurować i jeździć tak długo,jak to tylko możliwe. Nie mam zamiaru w żaden sposób jej katować - za bardzo kocham dźwięk Jawy i nie mam do tego serca:)
Tak jakoś się rozpisałem:P