Temat niemotocyklowy, ale też o dwóch kółkach.
Mam rower. Stary rower. Ruski rower. Radziecki, konkretniej. Coś jakby Ukraina, ale troszkę chyba większe (być może Ural? nie mam żadnego oznaczenia). Wymiary wspaniałe, jakby stworzony dla mnie. Wygodny, porządny - w sam raz. Dlatego jakoś nie garnę się do zmiany go na inny.
Ma tylko jedną bolączke - jego koła. Obręcze są przerdzewałe i krzywe, szprych prawie nie ma (latają, są też przerdzewiałe, pozapiekane w obręczach...). Luzów nie da się wyregulować - dobrze ustawione rozkręcają się po czasie, skręcone dobrze - stawiają olbrzymie opory. Hamulca praktycznie nie ma - jest spowalniacz (mam porównanie do polskiego Rometa z tym samym typem hamulca - żyleta). Łożysk nie ma sensu zmieniać - nic to nie daje. Jeden komplet nawet mi się posypał po tygodniu (wyciągnąłem strzępki...). Smarowałem na tysiąc sposobów - przód chodził ładnie przez miesiąc, teraz znów zaczyna się wszystko sypać. Opony oryginalne ZSRR, ale całe spękane i łyse jak ściana. Najważniejsze - 28"!
I nie mam pojęcia, co z tym zrobić. Wycentrować nikt tego nie chce, bo przerdzewiałe nyple, a i obręcze same w sobie wyglądają jak po przejeździe czołgu. Skręcać piast po raz setny też już mi się nie chce, bo i tak wszystko się rozreguluje.
Moje pytanie brzmi - jak doprowadzić to do ładu? Nigdzie niczego znaleźć nie mogę z nowych części, a używane albo zajechane, albo drogie, albo brak, albo nie te, co trzeba. Nowych kół też nie wsadzę, bo: 1) zeszpecę, 2) szajs lub drogie.
Da radę uratować agonalne obręcze/zdobyć pasujące, dopasować jakieś szprychy i - najważniejsze - zdziałać coś z tymi piastami? Nowe ośki wytoczyć, pogwintować czy co?