Cześć - piszę mimo ostrzeżenia, że temat stary i zagrożony złotą łopatą
Krótko tytułem wstępu: latem tego roku robiłem najtrudniejsze tematy przy remoncie motocykla znienawidzonej tu marki czyli tfu MUzety ES250/2 Tropika dla swojego rodzonego zięcia, który dostał zajawki na taki moto.
No jak to w praktyce bywa, trza było odbyć jazdę próbną no i tak mnie to zakręciło, tak mi się przypomniało...., że postanowiłem zanabyć cóś z dwoma kołami i silnikiem pomiedzy nimi.
Szukałem od lata coś małego i lekkiego typu Simson ,Jawa 125/175,
tfu MZ TS150 ale sam "gruz" za chore piniondze. Mała Jawa/CZ praktycznie nie występuje na naszym rynku, mustanga ani kaczki nie biorę pod uwagę bo miałem i wystarczy

, więc padło na sprawnego Japończyka. Miał być tani, lekki, oszczędny, sprawny i nie "zapierdalać" - spełnia te warunki.
Wiem, wiem ani to Jawa ani CZ a nawet nie podobne ale ... zobaczymy w przyszłym sezonie bo w tym roku już raczej nie da rady za wiele pojeździć.
W garażu stoi jeszcze Jawa 354 więc nie skreślajcie mnie
A tak przy okazji to tydzień temu zięcia "ustrzelił" wariat na parkingu jadący Japończykiem, chłopakowi nic się nie stało oprócz siniaka na dupie i podrapanym kasku ale Tropik dostał konkretnie i pewnie 10kzł pójdzie na naprawę - czekamy na rzeczoznawcę.