Jedynka niepewnie weszła na prowadzenie

Małe podsumowanie.
- 6350km od kupna. Wypalone ok 280 litrów benzyny
- średnie spalanie 4.49l/100km. Mocno zawyżają je moje kwietniowe wojaże po drogach szybkiego ruchu

Więcej szczegółów tutaj
http://www.spritmonitor.de/en/detail/630956.html?cdetail=1- koszty 337.70zł. Mało, choć na koniec sezonu szykują się grube wydatki.
Teraz awarie.
Nie będę opisywał wcześniejszych, na szczęście niewiele tego było

Wszystko jest na poprzednich stronach.
Największe problemy pojawiły się po przekroczeniu 9900km. Jakieś zaczątki były jeszcze przed wakacjami kiedy to Czeszce zdarzało się zgubić zapłon na prawym cylindrze. Wtedy pomagało wycieranie przerywaczy (olej, chyba z filcu). Na Letnim dzięki
Kiełkowi wyszła na jaw słaba fajka. Zdjął, założył i Cezetka ożyła. Od tamtej pory aż do teraz nie było żadnych niespodzianek. Zrobiłem przez ten czas skromne 2 tys km. Ostatnie dwa tygodnie to walka z zapłonem i elektryką.
http://www.jawacz.pl/elektryka/cz-6v-problem-z-przerywaczem-prawego-cylindra/Dziś pierwszy wyjazd po naprawie. Od dawna nie jechała tak dobrze. Po 20km moja radość została przyćmiona przez prawy cylinder. Dojechałem ja jednym, ok 2h później powrót- 25km na 1,5 cylindra. Winny okazał się klej... Dystansował on płytkę w miejscu nierówności prądnicy, na odcinku dosłownie 1cm. Wytopił się pod wpływem temperatury czego nie przewidziałem na początku. W rezultacie całe ustawienie poszło się kochać

Może Poxylina da radę.
To chyba wszystko jeśli chodzi o moje pierwsze kilometry na Cezetce. Dużo się nauczyłem, trochę pozwiedzałem... Poznałem bardzo wielu ciekawych ludzi nie tylko na forum, ale też wszędzie gdzie się pojawiałem.
Choć od dawna "siedzę" w Demoludach, początkowo miał to być motocykl przejściowy między motorowerem a "japonią". Teraz widzę, że wsiąknąłem na dłużej i nieprędko dam jej spokój

Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że w przyszłym sezonie obejdzie się już bez żadnej awarii.
Pewnie mało kto zechce to czytać, więc żeby nie przedłużać życzę Wam i sobie wielu bezawaryjnych kilometrów na Knedlach. Do zobaczenia na drodze
