Jak co roku w zimie wypada trochę podłubać przy sprzęcie.
Tym razem padło na wahacz oraz przy okazji łańcuch & spółkę.
Kiedy składałem motor to metalowe tuleje wahacza miały głębokie wżery, a panewek prawie nie było. Przetoczyłem wtedy tuleje żeby były gładkie i zamiast panewek dorobiłem tuleje z poliamidu. Niestety moja tokarka ma strasznie skopaną geometrię i robi stożki. Udało mi się to jakoś dopasować na wcisk i tak jeździło przez ponad 20000km. Ostatnio zrobił się tam nieduży luz.
Muczos2 kupił mi w Czechach nowe oryg. panewki i stalowe tulejki. Niestety po włożeniu na miejsce luz jest jeszcze większy

Otwory w wahaczu są rozbite i trzeba będzie je rozwiercić oraz dorobić tuleje z brązu. Skoro plastik który wyrzeźbiłem wytrzymał 20kkm, to brąz powinien wytrzymać do końca świata

Łańcuch nawet nie jest za bardzo wyciągnięty, ale wymienię go bo jedna rolka już zniknęła, a chyba 2-3 mają widoczne pęknięcia.
Mała zębatka po 20kkm jest jak nowa, chyba tylko ją obrócę żeby zęby pracowały drugą stroną.

Niestety będę musiał wymienić tylną zębatkę, bo po ponad 60000km wygląda nieciekawie. W Czechach mają oryginały Jawowskie w akceptowalnej cenie.
Łańcuch już mam. Moim zdaniem to jeden z najlepszych i najtańszych łańcuchów- Buchel 428H.

Smar z siarczkiem molibdenu którym smarowałem łańcuch co 5000km pewnie też przedłużył życie napędu, bo w innych sprzętach zużywało mi się to dużo szybciej mimo znacznie mniejszej mocy.