Jawę kupiłem w 2009 roku, jadąc samochodem zobaczyłem jak złomiarze wpychają Jawę na żuka, po krótkiej negocjacji kupiłem ją za dwie stówki. Właściciel chciał ją zezłomować żeby mógł wyrejestrować, miała walnięte łożysko na korbowodzie i piach w baku. Wyczyściłem zbiornik, zregenerowałem wał oraz zrobiłem szlif cylindrów, lakier został oryginalny. Na ten sezon otrzymała zapłon elektroniczny od Janka oraz stelaż pod kufer i tak już Jawą nakręciłem 15k km.