Witam!!
W długi weekend, kilka kilometrów od domu miałem dzwona. Jechaliśmy na szczęście nie szybko, ale to i tak nie wystarczyło. Chwila nieuwagi, samochód zaczął hamować przed pieszym, który na czerwonym wtargnął na jezdnię, zacząłem hamować zbyt pó¼no. TRACH!!!, wylądowaliśmy na dachu TICO, w sekundę pó¼niej na asfalcie. Daewoo pod wpływem uderzenia przesunęło się do przodu. Pozbieraliśmy się szybko, na szczęście nic się nie stało ani mnie, ani mojej Magdzie( choć dopiero teraz już prawie pogoiły mi się kolana, żebro boli mnie do tej pory).
Trzeba przyznać, że kierowca Tico zachował się w porządku i stwierdził, że oczywiście trzeba wszystko wyjaśnić. Zadzwoniliśmy na 112 żeby lekarz nas pooglądał. Przyjechała karetka, policja, pospisywali itd.
W szpitalu jak już się okazało, że nic nam nie będzie, została jeszcze sprawa z policją. I tutaj szok: to ja jestem winien. Nikogo nie obchodziło, że pieszy itd. Nie wyhamowałem, najechałem na samochód przede mną, wina ewidentna. Przy okazji zaprezentuje Wam, jak działa policja: siedzisz na wózku inwalidzkim, cieszysz się, że wszystko z Wami OK, podchodzi policjant i wali do Ciebie takim tesktem:" To jak? Koñczymy sprawę na miejscu czy kierujemy do sądu?" Myślisz sobie: "Coo?? Mnie do sądu?" Gdy starasz się na co dzieñ żyć poczciwie, sąd kojarzy Ci się przede wszytkim PRZESTęPSTWO >> WYROK >> WIęZIENIE. Ale przecież dobry policjant pozwala Ci sprawę zakoñczyć na miejscu. No to pewnie, że koñczymy. Mandat, podpisujesz swoją winę i po sprawie. Tico wyklepią za kasę z ubezpieczenia, motocykl - teraz to nieważne. A tak naprawdę pó¼niej okazuje się, że sąd nie ukarze Cię bardziej niż policjant. Tylko że skierowanie sprawy do sądu to kłopot dla naszego stróża. Musi iść na rozprawę, a za ten czas nikt mu nie zapłaci. Ty jesteś jeszcze w szoku, no więc dawaj: S¡Ð czy zamykamy sprawę?? I jeszcze jedno: nie jesteś winny dlatego że coś zrobiłeś, ale dlatego, że się przyznałeś!!
Na razie to tyle. Zdjęcia mojej Jawy po kolizji wrzuciłem pod adres
http://www.mickawa.za.pl/galeria.phpI jeszcze jedno: całe szczęscie, że Magda wylądowała na mnie i to dwa razy. Nie dopilnowałem, żeby zapięła swój kask. Kask jej się zsunął z głowy i przeleciał około 10 metrów do przodu. Nawet nie chcę myśleć co by było, gdyby dwa razy uderzyła głową najpierw i dach Tico, pó¼niej o asfalt jak ja.
jeśli jesteście zainteresowani, co Wam wolno a czego nie podczas kolizji, dajcie znać. Jeśli chciecie skomentować moje kompetencje jako kierowcy, to i tak nie przebijecie mojego poczucia winy.
Uważajcie na siebie, naprawdę nie jechałem szybko.