W poniedziałek na reście przyprowadziłem swoją jawe pod warszawę gdzie się przeprowadziłem. Jechałem 200 km pod koniec trasy po postoju jak odpalałem strzeliło w tłumik ale jakoś odpaliłem.
Potem nie chciała się zbierac przerywała ale jakoś dotarłem. Wiedziałem że
już przydał by się remont ale teraz cienko z funduszami. :-/
W środę już nie mogłem jej odpalić pomyślałem że rozbiorę i zobacze jaki stan jest części i co się z nią stało.
No i się zaczęło zdjąłem cylindry a tu na jednym tłoku nie ma jednego środkowego pierścienia <scared> Patrze jak cylinder ale w porządku
Chyba nie był poprostu założony choć trudno mi w to uwierzyć.
Nie mam dużego progu na cylindrach ale tłoki mają duży luz w cylindrze
tak jak by były za lu¼no spasowane. :-/ Ale to nie koniec korbowody mi sie kiwają że szkoda gadać a wał był kupiony po regeneracji nie tak dawno. (dlatego teraz dam do pewnego warsztatu)
Rozbieram dalej simering na wale obraca się w karterze <scared>
myślę coraz lepiej.
A to nie był koniec łożyska spadają dosłownie z czopów wału <scared>
Totalna załamka

Na dodatek kartery wybite w miejscu przegrody.
Ale nic myślę trzeba się jakoś zebrać.
Wał wyczyściłem zapakowałem i w poniedziałek wysyłam do P. Ruszczyka. Teraz zabieram się za resztę będzie ciężko ale przecież czymś trzeba je¼dzić. <yes>
Tylko teraz muszę jakąś dodatkową kase zarobić bo inaczej silnik trochę
poleży. :-/
I tak oto jestem obecnie bez środka transportu. Oby jak najkrócej