Wolna Strefa Jawa - CZ

  • Kwietnia 20, 2026, 04:27:18
  • Witamy, Gość
Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Autor Wątek: Trochę humoru... w "Humorze"  (Przeczytany 8755 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

jawol RIP

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2078
  • Jawa 350/638-5 CZ 175/450
Trochę humoru... w "Humorze"
« dnia: Maja 16, 2007, 01:38:24 »

Stajnia Ferrari zwolniła cala załogę boksu. Decyzje podjęto po przejrzeniu dokumentacji dotyczącej grupy młodych, bezrobotnych Polaków z Berlina, którzy byli w stanie w ciągu czterech sekund odkręcić wszystkie koła od samochodu, nie dysponując przy tym żadnymi potrzebnymi narzędziami. Team Ferrari uznał to za mistrzowskie osiągnięcie, jako ze w dzisiejszych czasach o zwycięstwie lub przegranej w wyścigach Formuły 1 nierzadko decyduje czas pobytu w boksie i zaproponował im pracę. Projekt jednak zakoñczono równie szybko, jak go rozpoczęto: młodzi mechanicy, co prawda zmienili wszystkie kola w ciągu czterech sekund, ale równocześnie kompletnie przelakierowali bolid, przebili numery silnika i
sprzedali teamowi McLarena.



Podczas imprezy na Księżycu w pewnej chwili ktoś mówi:
- wiesz co, Armstrong? Niby wszystko jest, rozpalony grill, piwo,
dziewczyny, ale jakoś atmosfery nie ma.........


Amerykañski statek kosmiczny doleciał na Marsa...wylądowali...już zbierają się do wyjścia aż tu nagle podleciało 2 Marsjan, takich śmiesznych zielonych i bzzzzz
zaspawali im drzwi wyjściowe.
Amerykanie próbują wyjść ... 10 minut, 30 minut... po godzinie się udało.
Wyszli, a tam już zebrała się większa grupka Marsjan.
No więc witają się i pytają:
"Czemu zaspawaliście nam drzwi wyjściowe?" na co Marsjanie
"Zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem -niedawno tu Polacy byli... koledzy zaspawali im drzwi, a oni po 5 minutach już byli na zewnątrz... i jeszcze prezenty przywie¼li.."
Amerykanie: "prezenty? Polacy? jakie prezenty?"
Marsjanin: "a nie wiem, wpierdol to się zwało czy coś, ale wszyscy dostali.


Zima, legowisko nied¼wiedzi. Mały miś budzi starego siwego nied¼wiedzia:
- Dziadku, dziadku! Nie mogę zasnąć! Opowiedz mi bajkę!
- ¦pij... - Mruczy dziadek miś - Nie czas na bajki.
- To pokaż chociaż teatrzyk!
- No dobrze - Mówi dziadek i sięga za konar. Wyciąga stamtąd dwie ludzkie czaszki wkłada w nie łapy i wyciągając je przed siebie mówi:
- Docencie Malinowski. Co tak hałasuje w zaroślach?
- Eee, to pewnie świstaki panie profesorze...




Siedziałam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozglądałam się..Zauważyłam na ścianie dyplom ukoñczenia studiów, na którym figurowało jego pełne imię i nazwisko. Znienacka mi się przypomniał wysoki,
przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym nazwisku chodził ze mną do liceum jakieś 30 lat temu. Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet
trochę podkochiwałam? Jak go jednak zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli.
Ten prawie łysy facet z siwiejącymi włosami, brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły A może jednak?
Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził
przypadkiem do XXVI LO.?
Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów, zarumienił się. A w którym roku Pan zdawał maturę? zapytałam.
On odpowiedział: W siedemdziesiątym szóstym. Dla czego Pani pyta?
To Pan był w mojej klasie! powiedziałam zachwycona.
Zaczął mi się uważnie przyglądać. I następnie ten wstrętny,
pomarszczony staruch zapytał:
A czego Pani uczyła?...



Przychodzi prawiczek do domu publicznego i mówi do burdelmamy:
- Witam, chciałbym spędzić dzisiejszą noc z jedna z pani dziewczyn, tylko mam prośbę, proszę mi dać jakąś doświadczoną bo ja nie jestem jeszcze obyty w tych sprawach
Na to mama:
- Słuchaj koleś to jest ekskluzywny dom publiczny, przyjmujemy tylko doświadczonych klientów spadaj do lasu i ćwicz na dziuplach, możesz przyjść za 2 lata.
Przychodzi po 2 latach wyrośnięty jak tarzan i mówi:
- Chce kobiety, tylko nie byle jakiej.
- Ja jestem wolna - mówi burdelmama.
- No to idziemy na górę.
Poszli do pokoju i gość mówi:
- Stañ w rogu pokoju.
Stanęła.
- Zdejmij ubranie.
Zdjęła.
- A teraz się pochyl.
Pochyliła się .
Gość wziął rozbieg i strzelił jej siarczystego kopa .
- Co jest, o co ci chodzi? - pyta zszokowana mamcia.
- Sprawdzam, czy nie ma szerszeni.



Facet domyślił się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał, aż wyjdzie z domu, po czym wskoczył do taksówki nakazał kierowcy ją śledzić.
Chwilę pó¼niej wszystko było jasne - żona pracowała w agencji towarzyskiej!
Zszokowany facet mówi do taksówkarza:
- Chcesz pan zarobić stówę?
- Jasne! Co mam robić?
- Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieść nas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut pó¼niej drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział:
- Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
- To nie jest moja żona!
- Wiem, k***a, to moja! Teraz idę po pañską!



Postanowiłem pójść na krótki urlop. Uzmysłowiłem sobie jednak, że przecież
wszystko już wykorzystałem. Ba! Chyba nawet zalegam szefowi dzieñ (lub dwa?). Pomyślałem, że najszybciej zmiękczę boksowe serce, gdy zrobię coś tak głupiego, że ten zacznie się nade mną litować! No, bo przecież przemęczony jestem, przepracowany i... zaczyna mi odbijać. Samo życie... Następnego dnia przyszedłem trochę wcześniej do pracy. Rozejrzałem się dookoła i... Mam! Odbiłem się od podłogi i poszybowałem w kierunku żyrandola, złapałem go mocno i wiszę! Wchodzi kolega zza biurka obok i rozdziawia gębę patrząc na mnie (drewniany wzrok ma koleś, czy co?).
- Ciiiii - szepczę konspiracyjnie. - Rżnę psychola, bo chcę kilka dni wolnego. Gram żarówę, rozumiesz? Kilka sekund pó¼niej wchodzi szef. Już od progu huczy basem, co ja tam robię u góry.
- Ja jestem żarówka! - wypiszczałem.
- No co ty? Pogrzało cię! We¼ lepiej kilka dni wolnego, niech Ci główka odpocznie! Wdzięcznie sfrunąłem na podłogę i zaczynam się pakować. Kątem oka widzę, że kolega też zaczyna się pakować! Szef zainteresowany pyta go:
- A pan dokąd?
Kolega odpowiada:
- No do domu ... Przecież po ciemku nie będę pracował.




Najpiękniejszy dzieñ w życiu
Spotykają się Amerykanin, Rosjanin i Francuz.

Francuz mówi:
- Ach Boże to była raczej noc, a nie dzieñ, ta chwila wspaniała, pierwszy raz, spotkałem się z pewną brunetką, nigdy tego nie zapomnę..

Amerykanin mówi:
- No tak, ja grałem w baseball w małym klubie, wygrywałem wielkie pieniądze, dostałem duże nagrody, ale wtedy właśnie, dzięki tym moim punktom, mój klub wygrał i to był najpiękniejszy dzieñ w moim życiu..

Rosjanin mówi:
- Noc, burza, błyskawice, deszcz zacina o szyby i nagle słyszę do drzwi pukanie. Wychodzę, przerażony otwieram, a tu stoi takich trzech z kałasznikowami i mówią:
- Iwan Iwanowicz?
A ja na to:
- Nieeee, piętro wyżej...



Zapisane

WhitePower

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #1 dnia: Maja 16, 2007, 23:53:59 »

fane ale o kosmitach i polakach znałem :P   :P  <lol>  :>
Zapisane

Brein

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #2 dnia: Maja 17, 2007, 07:03:01 »

zabiłeś mnie :)
Zapisane

cypis.z

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #3 dnia: Maja 17, 2007, 08:28:42 »

Nareszcie było się z czego pośmiać  <lol>
Zapisane

jawol RIP

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2078
  • Jawa 350/638-5 CZ 175/450
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #4 dnia: Maja 17, 2007, 15:48:12 »

Mnie najbardziej rozśmieszył ten z szerszeniami....  i u dentysty  <lol> <lol> <lol>
Zapisane

Odys

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #5 dnia: Maja 17, 2007, 16:16:37 »

dla mnie z taksowkarzem jest najlepszy :) ale golnie wszystkie smieszne. Dobry kawalek humoru.
Zapisane

marcincz

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #6 dnia: Maja 17, 2007, 16:47:17 »

ten o marsie wymiata <thumbup>
Zapisane

jawol RIP

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2078
  • Jawa 350/638-5 CZ 175/450
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #7 dnia: Maja 17, 2007, 17:15:10 »

Niewidomy wchodzi do kuchni.
Ręką maca gdzieś po stole szukając czegoś.
Trafia na tarkę, po której przeciąga palcami
po czym oburzony mówi:
- no takich bzdur to już dawno nie czytałem.


Zaczaił się wilk na czerwonego kapturka. Gdy dziewczynka nadeszła wilk rzucił się na nią.... i ją zgwałcił. Spodobało mu się, to ją zgwałcił jeszcze raz, i jeszcze raz.
Po kilku następnych razach pada wycieñczony obok Kapturka. Czerwony Kapturek unosi się na łokciach i spokojnie pyta:
- Wilku, masz ty chociaż zaświadczenie, że nie jesteś chory na aids?
- Pewnie, że mam!
- No to możesz je podrzeć...


Idzie dzik lasem,wszystko na drodze rozwala,łamie drzewa,kopie krzaczki,przeklina,wyzywa wszystkich i zmierza do domu Kubusia Puchatka,butem otwiera drzwi i mówi:
-Zastałem Puchatka?!
-Nie,wyszedł-odpowiada jego matka
-To jak przyjdzie to Pani mu powie,że Prosiaczek wyszedł z więzienia.


Na ławce w parku siedzi dres i zajada cukierek za cukierkiem. Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi :
- Młodzieñcze, wiesz, że jak będziesz jadł tyle słodyczy to bardzo szybko powypadają ci zęby.
Dres popatrzył na gościa i powiedział :
- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.
- Tak ??? A też jadł tyle cukierków ?
- Nie, on się po prostu nie wpier....ł w nie swoje sprawy.


Jest lekcja.Młoda nauczycielka dopiero po studiach pisze zadanie na tablicy.Z tyłu klasy siedzi dyrektor,który pilnuje czy lekcja dobrze się odbywa.W pewnym momencie Pani zadaje dzieciom pytanie:
-Ile jest2*2???
W klasie zapadła cisza.Po chwili Jaś wstaje i mówi:
-Ale ma fajną dupę!
Zdruzgotana Pani okrzyczała Jasia i wstawiła mu jedynkę. Jasiu siadając odwraca się do dyrektora i krzyczy:
-JAK NIE WIESZ TO NIE PODPOWIADAJ!!!


Gość wyjeżdżając na wczasy zostawił swojemu bratu kota, żeby ten nim się opiekował. Wczasowicz dzwoni po tygodniu z Mazur i pyta się brata jak tam jego kot.
- No stary... Niestety przykro mi, ale Twój kot zdechł.
- Ehhh, musiałeś tak walić prosto z mostu? Przez ciebie będę miał zepsutą resztę urlopu. Mogłeś mi powiedzieć, że kot siedzi na dachu i nie chce zejść.
Pó¼niej zadzwoniłbym za dwa dni i Ty byś powiedział, że spadł z dachu i leży u
weterynarza połamany, a kiedy zadzwoniłbym za kolejne dwa dni powiedziałbyś, że mimo największych wysiłków weterynarza mój kociak zdechł.
No ale cóż stało się, powiedz mi lepiej co tam u mamy?
- No więc widzisz... Mama siedzi na dachu i nie chce zejść...


Prawdziwa  <lol> <lol> <lol>  rozmowa nagrana na częstotliwości morskiej alarmowej kanał 06
pomiędzy Hiszpanami a Amerykanami w pa¼dzierniku, 16 X 1997 roku

Hiszpanie:
(w tle słychać trzaski)... Tu mówi A-853, prosimy zmieñcie kurs o 15stopni, aby uniknąć kolizji, idziecie wprost na nas, odległość 25 mil morskich.

Amerykanie:
(trzaski w tle)... Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji.

Hiszpanie:
Negatywnie... Powtarzamy: zmieñcie swój kurs o 15 stopni na południe, aby uniknąć zderzenia...

Amerykanie:
(słychać inny glos) Tu mówi kapitan jednostki morskiej Stanów Zjednoczonych Ameryki, w dalszym ciągu sugerujemy, zmieñcie swój kurs o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji.

Hiszpanie:
Nie możemy podjąć takiej decyzji, gdyż nie uważamy jej za słuszną¹, ani możliwa w tym momencie!!! Zmieñcie swój kurs o 15 stopni na południe, inaczej dojdzie do kolizji...!!!!

Amerykanie:
TU MÓWI KAPITAN RICHARD JAMES, KTÓRY DOWODZI LOTNISKOWCEM USS LINCOLN, MARYNARKI WOJENNEJ STANÓW ZJEDNOCZONYCH...!!!! DRUGIEGO CO DO WIELKO¦CI OKRęTU FLOTY AMERYKAÑSKIEJ, JEDNOCZE¦NIE INFORMUJę, ¯E JESTE¦MY ESKORTOWANI PRZEZ 4 OKRęTY PODWODNE, 6 NISZCZYCIELI I 2 KR¡¯OWNIKI, UDAJEMY SIę W KIERUNKU ZATOKI PERSKIEJ W
CELU PRZEPROWADZENIA MANEWRÓW! NIE SUGERUJę, JA ¯¡DAM, ABY¦CIE ZMIENILI KURS O 15 STOPNI!!! W PRZECIWNYM RAZIE BęDZIEMY MUSIELI PODJ¡ć DZIA£ANIA KONIECZNE, ABY ZAGWARANTOWAć BEZPIECZEÑSTWO, TAK OKRęTU, JAK ZJEDNOCZONEJ SI£Y TEJ KOALICJI. WY NALE¯YCIE DO PAÑSTWA SPRZYMIERZONEGO, JESTE¦CIE CZ£ONKIEM NATO I TEJ KOALICJI...
¯¡DAM STANOWCZO PODPORZ¡DKOWANIA I ZMIANY KURSU...!!!

Hiszpanie:
TU MÓWI JUAN MANUEL SALAS ALCANTARA, JESTE¦MY WE DWÓCH, ESKORTUJE NAS NASZ PIES, MAMY ZE SOB¡ NASZE JEDZENIE, DWA PIWA I KANARKA, KTÓRY TERAZ ¦PI... MAMY ZA SOB¡ POPARCIE RADIA LA CORUNA I KANA£U 106 - ALARMÓW MORSKICH... NIE UDAJEMY SIę W ¯ADNE MIEJSCE I MÓWIMY DO WAS Z L¡DU STA£EGO, Z LATARNI MORSKIEJ A-853, Z WYBRZE¯A
GALICJI. NIE MAMY ¯ADNEJ GÓWNIANEJ INFORMACJI, KTÓRE MIEJSCE ZAJMUJEMY W RANKINGU W¦RÓD HISZPAÑSKICH LATARNI MORSKICH... MO¯ECIE PRZEDSIęWZI¡ć ¦RODKI NA JAKIE TYLKO WAM PRZYJDZIE OCHOTA, ABY ZAPEWNIć BEZPIECZEÑSTWO WASZEGO ZASRANEGO OKRęTU, KTÓRY
ZA CHWILę ROZBIJE SIę O SKA£Y, DLATEGO RAZ JESZCZE SUGERUJEMY ZMIANę KURSU O 15 STOPNI NA PO£UDNIE, ABY UNIKN¥ć KOLIZJI, OK.
« Ostatnia zmiana: Maja 19, 2007, 02:15:39 wysłana przez jawol »
Zapisane

jawol RIP

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2078
  • Jawa 350/638-5 CZ 175/450
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #8 dnia: Maja 22, 2007, 15:00:50 »

   http://www.bash.org.pl/188099/

   <lol> <lol> <lol> <lol> <lol> <lol>
Zapisane

jawol RIP

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2078
  • Jawa 350/638-5 CZ 175/450
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #9 dnia: Września 14, 2007, 00:12:53 »




Najnowocześniejszy Bank świata miał super sejf. Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia. W tym celu zaprosili najbardziej znanych złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i dwóch Polaków znanych z tego, że ukradli księżyc. Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół minuty i jeśli po zapaleniu światła sejf bedzie otwarty, ekipa może zabrać zawartość. Pierwsi próbują Francuzi, światło sie zapala-nie udało sie. Drudzy Amerykanie, swiatlo sie zapala-nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć,Trzeci Niemcy, światło sie zapala- nic... Kolej na Polaków, swiatlo gaśnie, mija pół minuty, próbują zapalić światło-nic, próbują po raz kolejny - nic... Z mroku słychać tylko cichy szept: - Ku**a ... Jarek, mamy tyle kasy na ch** ci jeszcze ta żarówka....?

Irlandczyk, Polak i Rosjanin pracowali na wysokosciowcu. Zaczynaja drugie sniadanie. Odpakowuja swoje kanapki i...
- Kurcze, znowu kanapka z szynka - skarzy sie Irlandczyk - Caly miesiac kanapki z szynka. Jezeli jeszcze raz dostane kanapki z szynka, to skocze!
- W morde - mówi Polak - Znowu wedzone udko kurczaka. Codziennie musze jesc udko kurczaka! Jezeli jeszcze raz dostane udko kurczaka to skocze!
- Moj Boh - wzdycha Rosjanin - Znowu chleb z kielbasa. Dzien w dzien chleb z kielbasa. Jezeli jescze raz na drugie sniadanie dostane chleb z kielbasa, to skocze!
Nastepnego dnia wszyscy trzej otwieraja swoje pudelka na drugie sniadanie... i skacza po kolei.
Na pogrzebie wdowy rozpaczaja.
- Jejku, jezeli wiedzialabym, ze nie lubi, nie dawalabym my takich kanapek - biadoli Irlandka
- Gdybym tylko wiedziala - jeczy Polka - Nigdy wiecej nie dalabym mu kurczaka...
Oczy wszystkich zwracaja sie na Rosjanke.
- Nu, sztoz - wzrusza ramionami kobieta - Andriej sam sobie robil kanapki...

W Rosji powstal projekt, zeby zmienic flage z niebiesko-bialo-czewronej na czerwona, jak za starych dobrych czasów. Informacja rozeszla sie blyskawicznie. Do Putina dzwoni telefon:
- Tu prezes The Coca-Cola Co. W zwiazku z Waszymi planami, mamy dla panstwa propozycje. Jezeli na waszej fladze umiescicie nasze logo, calemu waszemu rzadowi fundujemy dwuletnie pensje.
Putin odpowiada:
- Ciekawa propozycja, przemyslimy to i skontaktujemy sie z Wami.
Konczy rozmowe, po czym dzwoni do Saszy:
- Sasza, sluchaj, kiedy dokladnie konczy sie nam umowa z Aquafresh?

Czym się różni Murzyn od opony?
- Jak się jej założy łañcuch to nie zacznie rapować...

Pewien gość strasznie chciał zostać hippisem.
Napisał, więc list do Stowarzyszenia Hippisów.
Napisał tak:
- Nazywam się Jan Nowak, chcę zostać hippisem. Walę wódę rano i
wieczorem, żarłem już wszystkie możliwe prochy, nie myję się od dwóch
lat, biegam w zimę na bosaka i mam włosy tak długie, że wycieram sobie
nimi dupę.
Po tygodniu przychodzi odpowied¼:
- Odrzucony.
Prawdziwy hippis NIGDY nie wyciera dupy


Dwóch pedałów stanęło na stacji benzynowej żeby zatankować samochód. Zatankowali i poszli do kasy zapłacić.

Nagle jeden mówi do drugiego:

- Ty patrz, ale fajne prezerwatywy w kształcie samochodów
- No może kupimy sobie taką ?? Jaką wybieramy ?? Ferrari może Porsche ...??

Do rozmowy wtrąca się sprzedawca:

- Panowie, kupcie terenówkę bo i tak będziecie tylko po gównie je¼dzić ...


Pó¼na noc, ok. 3 w domu profesora dzwoni telefon
Zaspany profesor odbiera i słyszy głos:
-¦pi pan? - pytają studenci
-Tak śpię. - odpowiada profesor
-a my się k*rwa jeszcze uczymy


W koreañskiej restauracji:
- Panie Wu. To danie jest rewelacyjne! No pychotka po prostu!! Co się na nie składa?
- Czipsy.
- Naprawdę?! Ale przecież ja tu widzę mięso!
- Nio przeci¼ mówici. Czi psy.

Po upojnej nocy pełnej uniesieñ nadchodzi ranek:
- Dzieñ dobry kwiatuszku...
- Dzieñ dobry słoneczko.
- Posłuchaj myszko...
- Tak, kotku?
- Zrobisz śniadanie, rybko?
- Oczywiście, skarbeñku.
- Jajeczniczke, złotko?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na masełku, żabciu?
- Nie może byc inaczej, misiu.
- K**wa... przyznaj sie! Ty też nie pamietasz, jak mam na imię..
Zapisane

cypis.z

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #10 dnia: Września 14, 2007, 10:20:13 »

Pierwszy dowcip jest niezły  <thumbup>,
no i ten z profesorem zwłaszcza że niedługo będę miał zjazd :-/
Zapisane

Renegade

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #11 dnia: Września 14, 2007, 14:05:49 »

Wszystkie są dobre  <lol>
Część już znałem ale fajnie je sobie przypomnieć :D
Zapisane

zagierr

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #12 dnia: Września 14, 2007, 14:06:24 »

Byłem szczęśliwy. Byłem tak szczęśliwy jak tylko mógłbym to sobie wyobrazić.
 Z moją dziewczynś spotykałem się ponad rok i w koñcu zdecydowaliśmy się wziąść ślub.
 Moi rodzice byli naprawdę zachwyceni i pomagali nam we wszystkich przygotowaniach do naszego wspólnego życia, przyjaciele cieszyli się razem
 ze mną, a moja dziewczyna... była jak spełnienie moich najśmielszych marzeñ.
Tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju - dręczyła i spędzała sen z powiek... jej młodsza siostra. Moja przyszła szwagierka miała dwadzieścia lat, ubierała wyzywające obcisłe mini i króciutkie bluzeczki, eksponujące krągłości jej młodego, pięknego ciała.
> > > > Często kiedy siedziałem na fotelu w salonie, niby przypadkiem schylała się po coś tak, że nawet nie przyglądając się, miałem przyjemny widok na jej majteczki.
 To nie mógł być przypadek, nie zachowywała się tak nigdy kiedy w
 pobliżu był ktoś jeszcze.
 Któregoś dnia siostrzyczka mojej dziewczyny zadzwoniła do mnie i poprosiła abym po drodze do domu wstąpił do nich rzucić okiem na ślubne zaproszenia.
 Kiedy przyjechałem była sama w domu. Podeszła do mnie tak blisko,że czułem słodki zapach jej perfum i wyszeptała, że wprawdzie wkrótce będę żonaty, ale ona pragnie mnie tak bardzo... i czuje, że nie potrafi tego uczucia pohamować... i nawet nie chce. Powiedziała, że chce się ze mną kochać, tylko ten jeden raz, zanim wezmę ślub z jej siostrą i przysięgnę jej miłość i wierność póki śmierć nas nie rozłączy. Byłem w szoku i nie mogłem wykrztusić z siebie nawet jedenego słowa. Powiedziała "Idę do góry, do mojej  sypialni. Jeśli chcesz, chod¼ do mnie i we¼ mnie, nie będę czekać długo".
 Stałem jak skamieniały i obserwowałem ją jak wchodziła po schodach
 kusząco poruszając biodrami. Kiedy była już na górze ściągnęła majteczki i rzuciła je w moją stronę. Stałem tak przez chwilę, po czym odwróciłem się i poszedłem do drzwi frontowych.
 Otworzyłem drzwi i wyszedłem z domu, prosto, w kierunku zaparkowanego przed domem samochodu. Mój przyszły teść stał przed domem - podszedł do mnie i ze łzami w oczach uściskał mówiąc  "Jesteśmy tacy szczęśliwi, że przeszedłeś naszą małą próbę.
 Nie moglibyśmy marzyć o lepszym mężu dla naszej córeczki. Witaj w rodzinie!"


 A morał z tej historii...
 Zawsze trzymaj prezerwatywy w samochodzie
Zapisane

cypis.z

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #13 dnia: Września 14, 2007, 14:09:58 »

Zajebista historia  <lol>  <lol>  <lol>
Zapisane

Renegade

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #14 dnia: Września 14, 2007, 14:31:34 »

Wszystko jasne! Historia z morałem i co tu dużo pisać! <lol>
Zapisane

zagierr

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #15 dnia: Września 14, 2007, 16:03:35 »

Kobieta miała papugę w domu, która ciągle powtarzała

- Precz z Kaczyñskimi! Precz z Kaczyñskimi!

Ktoś z sąsiadów podkablował i niedługo do kobity puka policja:

- Dzieñ dobry, policja. Dostaliśmy wezwanie, że pani papuga obraża

naszego   prezydenta i premiera. Proszę pokazać papugę.

Kobieta przynosi klatkę z papugą a ta już od progu drze się

- "Precz z Kaczyñskimi!"

Policjant upomina kobietę

- Jeśli to się będzie powtarzało to będziemy musieli uśpić papugę a

panią  wsadzić do więzienia.

Kobieta po wyjściu funkcjonariuszy prosi papugę:

- Słuchaj papużko, nie mów tak więcej proszę, bo mnie zamkną a ciebie

 uśpią  i po co nam to

Kilka dni spokoju, ale papuga sobie przypomniała i znowu zaczęła swoje

- Precz z Kaczyñskimi! na całe gardło.

Na drugi dzieñ koieta dostała wezwanie do sądu na rozprawę - papuga

jako dowód rzeczowy. Kobieta poszła więc do spowiedzi powiedzieć księdzu co

jej  leży na sercu. A ksiądz mówi:

- Słuchaj kobieto - ! ja mam też papugę, która mówi i jest podobna.

 Na czas  rozprawy podmienimy papugi i nikt się nie skapnie.

No i jak uradzili, tak zrobili. Dzieñ rozprawy, kobiecina z księdzem

podmienili papugi i babka leci do sądu z kościlną papugą. Sędzia mówi:

- Proszę wnieść klatkę z papugą.

Klatka z papugą wniesiona - papuga nic. Nie odzywa się słowem.

Oskarżyciel  podpuszcza papugę:

- Czy papuga mówiła "Precz z Kaczyñskimi!" ?

Papuga nic. Sędzia podpowiada:

- "Precz z Kaczyñskim!", oskarżyciel i oskarżyciel posiłkowy też

zachęcają -  "Precz z Kaczyñskimi!".

W koñcu cała sala skanduje - Precz z Kaczyñskimi! Precz z Kaczyñskimi!

A papuga zawodzi kościelnym głosem:

- Słuuuuchaaaaj Jeeeezuuuuu jak  cię  błaagaa luuud......



Chłop miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupić tak ze
trzy na początek.
A sąsiad na to:
- Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki
kogut, że ci te wszystkie 200 kur spoko obsłuży.
OK, po trzeciej wódce dobili targu, chłop wrócił z Kaziem do gospodarstwa,
wypuścił go z klatki i mówi:
- Słuchaj Kaziu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka,
wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć, tylko mi się
nie zmarnuj - kupę kasy za Ciebie dałem.
Ledwo skoñczył mówić, SRU! Kaziu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie
kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie
były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam!
SRU! Poszedł Kazio za stadem gęsi i zniknął w oddali.
Rano chłop wstaje, patrzy - leży Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad
nim krążą sępy. Podbiega i krzyczy:
- A widzisz Kaziu, mówiłem Ci, daj spokój, tyle kasy w błoto...
A kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
- Cśśś, spie*dalaj, bo mi sępy płoszysz...
   


Odprowadza chłopak swoją nową dziewczynę do domu po randce. Przed blokiem dziewczyna patrzy w ciemne okna swojego mieszkania i mówi:
- Starych chyba nie ma w domu, może wejdziesz na chwilę?
- Nie - odpowiada chłopak - jeszcze chyba za mało się znamy.
" No, w koñcu poznałam porządnego gościa " - pomyślała dziewczyna
" Ku¼wa, czego ja dzisiaj nóg nie umyłem " - pomyślał chłopak
 



USA. Pierwszy dzieñ nauki. Nauczycielka przedstawia nowego ucznia.
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii.
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Dobrze, zobaczymy, jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są sło¬wa: „Dajcie mi wolność albo śmierć"?
W klasie cisza. Suzuki podnosi rękę:
- Patrick Henry, 1775, Filadelfia.
- Bardzo dobrze Suzuki.
A kto powiedział: „Pañstwo to ludzie, ludzie nie powinni więc ginąć"?
Znowu Suzuki:
- Abraham Lincoln, 1863, Waszyngton.
Nauczycielka do uczniów z wyrzutem:
- Wstyd¼cie się. Suzuki to Japoñczyk, a zna amerykañską historię lepiej niż wy!
W klasie zapada cisza i nagle słychać głośny szept:
- Pocałuj mnie w dupę, pieprzony Japoñczyku...
- Kto to powiedział? - krzyczy nauczycielka, na co Suzuki podnosi rękę i mówi:
- Generał McArthur w 1942 roku na Guadalcanal i Lee lacocca w 1982 roku na walnym zgromadzeniu Chryslera.
W klasie jeszcze ciszej... Ktoś szepce:
- Rzygać mi się chcę...
- Kto to!? - wrzeszczy nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiada:
- George Bush senior do premiera Tanaki w 1991 roku podczas obiadu.
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstaje i mówi głośno:
- Obciągnij mi ....!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem:
- To już koniec. Kto tym razem?
- Bili Clinton do Moniki Lewinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odpowiada Suzuki.
Na to inny uczeñ:
- Suzuki to kupa gówna! - a Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand Prix Brazylii w 2002 roku!
Klasa popada w histerię, nauczycielka mdleje, do klasy wchodzi dyrektor:
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem.
Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku.




ćwiczenia z mechaniki, student rozwiązuje zadanie na tablicy, a prowadzący:
- No i teraz mamy klasyczny przykład związku prostytucji z muzyką. Coś tu ku*wa nie gra!



Rozmawia dwóch działaczy SLD:
- Co słychać?
- Nie wiem, nie nagrało się...
Zapisane

Piszczałka

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #16 dnia: Września 18, 2007, 11:12:25 »

Spotyka się dwóch przyjaciół
-Wiesz mam straszny problem kot robi mi na dywan
-Jak to ?
-No wypina się i robi na dywan i sra a potem je¼dzi dupą po podłodze i wszędzie roznosi
-Wiesz to zwiñ dywan i przyklej do podłogi papier ścierny
Po dwóch tygodniach przyjaciele spotykają sie znowu
-I jak ?
-Super jak kot wziął rozbieg w przedpokoju to do kuchni same oczy dojechały.

Do zasłużonego górnika przychodzi pani redaktor z TV:
- Naczelny zaproponował mi, abym przeprowadziła z panem, jako chlubą naszego przemysłu wydobywczego, wywiad w TV - mówi ona.
- Och, nie wiem czy podołam... - zaskoczony górnik nie wie co powiedzieć.
- Nie ma problemu, wystarczy, że poprawi pan odpowiednio wypowied¼ w momencie gdy chrząknę porozumiewawczo. Może zawyży pan niektóre wska¼niki? - sugeruje pani redaktor.
Ostatecznie górnik zgadza się. Po paru dniach spotykają się w programie.
- Oto przedstawiam Pañstwu najbardziej zasłużonego pracownika wydobycia. Przed Pañstwem Józef Krympała.
Rozpoczyna się wywiad:
- Panie Józefie, jak tam wyglądało wydobycie w tym miesiącu?
- O, w tym miesiącu wydobyłem około 25 ton węgla...
- Hrmmm... - wtrąca znacząco pani redaktor.
Górnik orientuje się w sytuacji:
- ... Oczywiście dziennie! Sumarycznie wyszło to w okolicach 700 ton.
- To doskonale! A jak tam rodzina? Tak doskonale pracujący człowiek ma z pewnością liczną rodzinę?
- Mam jedno dziecko...
- Hrmmm...
- ... Oczywiście to brata, sam wychowuję piętnaścioro cudnych maleñstw.
- Jakże wspaniała rodzina! A jakie ma pan hobby?
- Słucham?
- No, zainteresowania, konik...
- Czternaście centymetrów...
- Hhrrrrmmmmm!
- ... Oczywiście w zwisie, bo jak stanie to pół metra...


http://www.smog.pl/wideo/12257/cala_prawda_o_spocie_wyborczym_pis/



http://www.zasadyobowiazuja.pl/



Idzie baca ścieżką i widzi jak Maryna siedzi na kamieniu i płacze.
- Maryś! Cego płaces?
- Zgwałcili mie baco...
- A wołałaś o pomoc do lasa?
- Wołałam, nikt nie psysed
- Wołałaś w dolinę?
- Wołałam, nikt nie psysed
- Wołałaś na halę?
- Wołałam, nikt nie psysed
- To i ja sobie ulzę...



Przychodzi wielki jak tur, napakowany, cały w dziarach, kierowca
polskiego TIR'a do domu publicznego. Burdel-mama prawie zemdlała jak go zobaczyła. Długo się zastanawiała czy dać mu jakąś swoją dziewczynę.
Ale myśli sobie:
- pieniądz to pieniądz, osobiście go przyjmę.
Na wszelki wypadek wzięła jednak dwa pudełka wazeliny. Polski kierowca TIR'a zaczyna się rozbierać. Zdejmuje t-shirt'a a tam muskuły jak u Pudzianowskiego, tors jak u Schwarzenegera. Burdel-mamę ogarnął strach jak go da radę obsłużyć. Otwiera więc pudełko wazeliny iw pośpiechu smaruje się miedzy nogami. Kierowca TIR'a ściąga następniespodnie - trach! A tam uda jak filary mostu. Burdel-mama już w totalnym szoku, więc dawaj dalej smarować się wazeliną między nogami.
Kierowca zdejmuje slipy, a tam trach - pała jak u słonia! Burdel mama prawie zemdlała i w przypływie rozpaczy otworzyła i zużyła w całości drugie pudełko wazeliny.
Na to kierowca TIR'a wyciąga długi łañcuch i owija nim swoją pałę mówiąc:
- co jak co, ale w taką ślizgawicę bez łañcuchów nie pojadę!!




Wokól samicy plywa wieloryb i narzeka:
- Dziesiatki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiace polityków i naukowców, dziesiatki tysiecy ludzi na manifestacjach, rzady w tylu krajach robia wszystko, by zachowac nasz gatunek, a ciebie, ****a, boli glowa...

Pewna para była świeżo po ślubie-dwa tygodnie temu było wesele.
Mąż jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty by spotkać się ze starymi kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze.
Zaczął więc się ubierać i mowi do żony:
-Kochanie wychodzę, ale wrocę niedługo.
-A dokąd idziesz Misiaczku? - zapytała żona
-Idę do baru ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko.
-Chcesz piwo mój ukochany? - żona podeszła do lodowki otworzyła drzwi i zaprezentowała mu 25 rożnych rodzajow piwa z 12 rożnych krajow: Niemiec,
Holandii, Anglii i innych.
Mąż stanął zaskoczony i jedynie co zdołał wydusić z siebie to:
-Tak, tak cukiereczku. ale w barze. no wiesz. te schłodzone kufle..
Nie zdążył skoñczyć, gdy żona mu przerwała:
-Chcesz do piwa schłodzony kufel? Nie ma problemu - I wyjęła z zamrażarki wielki oszroniony kufel.
Ale mąż, choć nieco już blady z wrażenia, nie dawał za wygraną.
-No tak skarbie, ale w barach mają naprawdę świetne i pyszne przystawki. nie będę długo, wrocę naprawde szybko, obiecuje.
-Masz ochotę na przystawki nied¼wiadku? - ¯ona otworzyła drzwi szafki, a tam: słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołykow.
-Ale kochanie. w barze....no wiesz. te męskie gadki, przeklinanie, niewyszukany język
-Chcesz przekleñstw moje ciasteczko? Więc pij te kurewskie piwo z jebanego zmrożonego kufla i żryj te pierdolone przystawki! Jesteś teraz do chuja ciężkiego żonaty i nigdzie kurwa nie wyjdziesz! Pojąłeś skurwysynu?!
Zapisane

Piszczałka

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #17 dnia: Września 18, 2007, 11:50:17 »

Oto tekst, który ukazał się we francuskim pismie "Rohtas". "Polska. Oto
znajdujemy się w swiecie absurdu. Kraj, w którym co piaty mieszkaniec
stracił życie w czasie drugiej wojny swiatowej, którego jedna piata narodu
żyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20 lat.Kraj
brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoja stolicę
według obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jako nowe.Kraj, który ma
dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż
przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż
zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych
butów, gdzie jednoczesnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha się drzwiami i
oknami.Kraj, w którym koncesjami rzadza monopolisci. Kraj ze stolica, w
której centrum stoja nowoczesne biurowce, oferujace pomieszczenia po 10-35
USD za metr. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a
mimo to trudno znale¥ć miejsce na parkingu.Kraj, w którym można sobie kupić
chodniki, postawić parkomaty i płacić pañstwu tylko 10 procent podatku od
zysku.Kraj, w którym otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło problem,a
mimo to ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za granicę.Jedyny
kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno posiadać
dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i
kantorami.Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki,jesli nie
chce stracić gruntu pod nogami.Dziwny kraj, w którym z kelnerem można
porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, a ministrem lub
jakimkolwiek urzędnikiem pañstwowym tylko za posrednictwem tłumacza.Polacy!
Jak wy to robicie?"(caly ten tekst jest tlumaczeniem z francuskiej gazety)


Jedzie chłop wozem. Zatrzymuje go policjant i mówi:
- Dzieñ dobry. Poproszę kartę wo¼nicy i kartę wozu.
Chłop pokazuję wszystkie dokumenty. Po chwili policjant zauważa podejrzanie wyglądające beczki na wozie chłopa.
- Co to pan tam wiezie?
- To? A, to sok z banana.
- Sok z banana? Daj pan skosztować.
Chłop nalał policjantowi do kubka, policjant próbuje.
- Ale ohyda! Jed¼ pan!
Chłop do konia:
- Wio, banan!



http://archi.inos.int.pl/db/item218919426_1.html
Zapisane

Jawsim

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #18 dnia: Listopada 04, 2007, 19:12:22 »

Mały,nieco nadpobudliwy zajaczek pewnego poranka postanowił usmażyć sobie na śniadanie jajecznicę.
Myśli- " UUU, ale bęę miał śniadanko super-mmm taka jajeczniczka z cebulką i boczusiemm"
po chwili- Kurde gdzie ja mam patelnię? jejku ja ngdy przecież jej nie miałem!
Co mam teraz zrobić? Cóż począć? Szlag trafi mój plan ze śniadaniem? Takiego ch...!
zaraz coś wymyślę! Skąd wziąć patelnię?! JU¯ WIEM!
Pożyczę od lisicy! ona jest spooko i na bank mi pożyczy patelnie- przecież ma tyle naczyñ w kuchni- no bo ma restaurację!
HAHA! Pożyczę patelnie od lisicy.....
Zajączek udał się do lisicy,a że mieszkała na drugim koñcu lasu to gadał sam do siebie po drodze,żeby się nie nudzić:
Dostanę patelnię od lisicy! Usmażę jajeczniczkę i ją sobie zjem! Hura hura hura!
na bank mi ją pożyczy bo jest spoko!
A co jeśli nie?
Może ma zły humor? Albo jej potrzebuje? Nieee,ma ich pełno...
Ale moze mi po prostu jej nie da? Ona ma takie zagrania czasem... nawet pewnie często... ruda suka!
pewnie skłamie,że nie ma żadnej patelni- wredna szmata! I zrobi takie słodkie oczka,że NIBY jej przykro! Kurwie jednej!!!
takiego chuja jak dostanę od niej patelnię! Nie wiem po co w ogóle ide taki kawał! zrobiłbym sobie tosty i też byłoby Ok! Ale NIE!
Zachciało mi się jajecznicy i patelni od tej zdziry!
(...)
zajączek był juz o krok od drzwi do domku lisicy, po czy od niechcenia zapukał do drzwi...
Otwarła mu lisica i pyta- Co chciałeś kochany zajączku?
Zajączek na to wydarł się: PIERDOL SIę I WSAD¬ SOBIE W DUPę T¡ SWOJ¡ PATELNIE!!!
Zapisane

Jawsim

  • Gość
Odp: Trochę humoru... w "Humorze"
« Odpowiedź #19 dnia: Stycznia 17, 2008, 23:07:36 »

Nauczycielka pierwszej klasy, Pani Magda miała ciągłe kłopoty z jednym z uczniów. Spytała więc:
- Jasiu, o co ci chodzi?
Jasiu odpowiedział:
- Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!
Pani Magda miała dosyć. Zabrała Jasia do gabinetu dyrektora. Kiedy Jasiu czekał w sekretariacie, nauczycielka wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Nauczyciel powiedział pani Magdzie, że chciałby zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na żadne pytanie będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu.
Dyrektor:
- Ile jest 3 x 3?
Jasiu:
- 9.
Dyrektor:
- Ile jest 6 x 6?
Jasiu:
- 36.
I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor uważając, że trzecioklasista powinien znać odpowiedzi. Dyrektor spojrzał na Panią Magdę i powiedział:
- Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy.
Pani Magda spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytañ. Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się. Pani Magda spytała:
- Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
Jasiu, po chwili:
- Nogi.
Pani Magda:
- Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam?
Jasiu:
- Kieszenie.
Pani Magda:
- Co zaczyna się na "K" koñczy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?
Jasiu:
- Kokos.
Pani Magda:
- Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?
Oczy dyra otworzyły się naprawdę szeroko, ale zanim zdążył powstrzymać odpowied¼ Jasia, Jasiu powiedział:
- Guma do żucia.
Pani Magda:
- Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?
Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy, ale zanim zdążył się odezwać... Jasiu:
- Podaje dłoñ.
Pani Magda:
- Teraz zadam kilka pytañ z serii: "Kim jestem?", dobrze?
Jasiu:
- OK.
Pani Magda:
- Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.
Jasiu:
- Namiot.
Pani Magda:
- Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Drużba zawsze ma mnie pierwszą.
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty. Jasiu:
- Obrączka ślubna.
Pani Magda:
- Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.
Jasiu:
- Nos.
Pani Magda:
- Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.
Jasiu:
- Strzała.
Dyrektor odetchnął z ulgą:
- Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytañ ¼le odpowiedziałem!
Zapisane

Brein

  • Gość
autentyczne zdania, które padły w amerykañskich sadach
« Odpowiedź #20 dnia: Marca 20, 2008, 19:50:39 »

autentyczne zdania, które padły w amerykañskich sadach - słowo w
słowo. Nagrane i opublikowane przez reporterów sadowych:

P: - Prawnik ; O: - Osoba


P: Kiedy są Pana Urodziny?
O: 15. lipca.
P: Którego roku?
O: Każdego roku.



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Ta amnezja ogranicza całkowicie Pana zdolność do zapamiętywania?
O: Tak.
P: W jaki sposób się ona objawia?
O: Ja zapominam.
P: Pan zapomina. Może nam Pan podać jakiś przykład czegoś co Pan
zapomniał?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Ile lat ma Pani syn, ten, który z Panią mieszka?
O: 38 albo 35, stale mi się myli.
P: Jak długo on już z Panią mieszka ?
O: 45 lat.



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Co powiedział Pani mąż tamtego poranka, jak się Pani obudziła?
O: On powiedział: " gdzie ja jestem Cathy ?"
P: Dlaczego to Panią tak zdenerwowało ?
O: Ja mam na imię Susan.



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: No wiec Panie Doktorze, czy to nie jest tak, ze jak człowiek we śnie
umrze, to zauważy to dopiero jak się obudzi?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Pani najmłodszy syn, ten 25 - letni, w jakim jest wieku?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Był Pan obecny przy tym, jak zrobiono Panu zdjęcie?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Poczęcie dziecka nastąpiło wiec 8 sierpnia?
O: Tak.
P: Co Pani w tym czasie robiła?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Ona miała troje dzieci, zgadza się?
O: Tak.
P: Ilu było chłopców?
O: ¯adnego.
P: Były wiec jakieś dziewczynki?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Jak zakoñczyło się Pani pierwsze małżeñstwo?
O: ¦miercią.
P: Czyja śmiercią ?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Może Pani opisać tą osobę?
O: On był średniego wzrostu i miał brodę.
P: Czy to była kobieta, czy mężczyzna?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Panie Doktorze ilu autopsji dokonał Pan na zwłokach?
O: Wszystkie moje autopsje dokonuje na zwłokach.



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Na wszystkie pytania musisz odpowiedzieć słownie, OK? Do której szkoły chodziłeś?
O: Słownie.



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Przypomina sobie Pan o której zaczął Pan autopsje?
O: Autopsje zacząłem o godzinie 8:30 .
P: Czy Mr. Dennington był wtedy martwy?
O: Nie, siedział na stole i dziwił się, dlaczego dokonuje na nim autopsji.



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Czy ma Pani kwalifikacje, aby oddać próbę moczu?



* * * * * * * * * * * * * * * *



P: Panie Doktorze, zanim rozpoczął Pan autopsje, zbadał
Pan puls?
O: Nie.
P: Zmierzył Pan ciśnienie ?
O: Nie.
P: sprawdził Pan oddech?
O: Nie.
P: A wiec jest możliwe, ze pacjent jeszcze żył, kiedy dokonywał Pan
autopsji?
O: Nie.
P: Jak może być Pan tak pewny, Panie Doktorze?
O: Ponieważ jego mózg stal w słoju na moim stole.
P: Czy pomimo to, mogło być możliwe, ze pacjent był jeszcze przy
życiu?
O: Tak, było możliwe, ze jeszcze żył i praktykował gdzieś jako
adwokat.
Zapisane

connect

  • Gość
Odp: autentyczne zdania, które padły w amerykañskich sadach
« Odpowiedź #21 dnia: Marca 20, 2008, 19:55:27 »

hehe dobre  <thumbup> a te ostatnie najlepsze <cheers>
Zapisane

gringo

  • Gość
Odp: autentyczne zdania, które padły w amerykañskich sadach
« Odpowiedź #22 dnia: Marca 20, 2008, 20:12:27 »

hehehehe i co?? kto mi powie że człowiek "wykształcony" /niby/ jest  inteligentny?
Zapisane

KracK

  • Gość
Odp: autentyczne zdania, które padły w amerykañskich sadach
« Odpowiedź #23 dnia: Marca 20, 2008, 20:34:59 »

to ostatnie najlepsze.. <lol> <lol> <lol> <lol> <lol>
cholerka, muszę umyć monitor bo go oplułem  :>
Zapisane

Brein

  • Gość
Odp: autentyczne zdania, które padły w amerykañskich sadach
« Odpowiedź #24 dnia: Marca 20, 2008, 20:42:49 »


Najbardziej miazdzace odpowiedzi z teleturniejow

************************
(Najsłabsze Ogniwo)
Pytanie: Jaką wspólną nazwę noszą popularny batonik i rzymski bóg wojny?
Odpowied¼: Snickers

(N.O)
Pyt: Jaką literę przypominają krzywe nogi?
Odp: L

(N.O)
P: Kogo pokonali Grecy w finale Euro 2004?
O: Nikogo. Wygrali.

P: Jakiego koloru jest sroka?
O: czerwono-żółta.

P: Ile par oczu ma mucha?
O: sto milionów

P: Rodzaj potwora?
O: Kangur.

(Familiada)
P: Potrawa z warzyw?
O: Kalafior.

P: Wymieñ soczysty owoc?
O: Banan.

(1z10)
P: Z czym można puścić zrujnowanego bankiera?
O: z dymem.

P: Z którego miejsca na Ziemi wszędzie jest na północ?
O: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.

(N.O)
P: Kupa lub beczka?
O: (chwila ciszy...) - beczka!
P: nie, smiechu.

P: Jakim gazem były napełniane sterowce?
O: gazem musztardowym.

(F)
P: Kto spełnia życzenia
O: BYK.

(N.O)
P: Jakim językiem posługuje się większość mieszkañców czeskiej pragi?
O: Nie mam pojęcia.

(N.O)
P: Po jakiej orbicie krąży Księżyc wokół Ziemi?
O: Księżyc nie krąży wokół Ziemi.

P: Jak nazywa się najstarsze drzewo w Polsce?
O: Baobab.
P: Ja się nie pytam jakie zwierzątko ma pan w domu. Podpowiem, że to jest
dąb, proszę powiedzieć jak ma na imię.
O: Zenon.

(1z10)
P: Kto gra rolę Podstoliny w Zemście?
O: Janusz Gajos.

(1z10)
P: Jaka trwa teraz era geologiczna?
O: Atomowa.

(N.O.)
P: Jaka jest wspólna nazwa dla pocisku do kuszy i taniego wina?
O: Jabol.

(N.O.)
P: Kraj w Ameryce Południowej, który jest synonimem chaosu.
O: Harmider.

(N.O.)
P: Nazwa stworzenia, które może mieszkać w nosie.
O: Gil.
P: Widzę, że znasz się na tej dziedzinie, może wymienisz inne zwierzę które
mozna mieć w nosie?
O: (pewny siebie) - Koza!
P: Jesteś prawdziwym specjalistą w tym temacie.
( chodziło oczywiście o muchy w nosie)

P: Zwierzę na literę "M"?
O: Miś!

P: Zielony barwnik obecny w roślinach?
O: Mech.

(F)
P: Coś kwaśnego?
O: Kwas solny.

(1z10)
P: Ile skrzydeł mają pszczoły?
O: Pszczoły nie mają skrzydeł.

(1z10)
P: Nazwa miasta w Polsce, ryba, narzędzie stolarskie. Jaką wspólną nazwę
mają te trzy rzeczy?
O: STRUG!

(1z10)
P: Kto spotkał 7 krasnoludków - królewna śnieżka, czy śpiąca królewna?
O: Sierotka Marysia.

P: Największy polski gryzoñ?
O: ¯ubr.

(1z10)
P: Z ilu pieśni składa się biblijna księga Psalmów?
O: Z pieśni nad pieśniami.

(F)
P: Czym się bawią dzieci w piaskownicy?
O: Przewracają się.

(1z10)
P: Jak się nazywa zwierzę żyjące na ziemi, które osiąga 30 metrów długości?
O: ¯yrafa.

(1z10)
P: W spodniach albo na świadectwie?
O: Pała

(Va Bank)
P: Mówimy tak, gdy ktoś nie orientuje się, nie zna się w danym temacie.
O: Co to znaczy pieprzyć androny!

(VB)
P: Szkielet jakiego zwierzęcia często spotykamy w łazience?
O: Czym jest PIES.
(chodziło o gąbkę)

(1z10)
P: Czy diplodok żyje obecnie?
O: Tak.

(1z10)
P: Główni bohaterowie "Nocy i dni"
O: Jan i Bogumił.
P: To byłoby takie nowoczesne małżeñstwo.

P:Jaką nazwę nosi najsławniejszy polski żaglowiec?
O: Kusznierewicz.

(F)
P: Co robią koty?
O: Skakają.
Zapisane