Witajcie - dziś wybrałem się na małą przejażdżkę... tak coś blisko 200km... kilka zdjęć wrzuciłem do galerii, ale nie o tym.
Jadąc na trójce pod górę przy bardzo silnym wietrze od czoła dojeżdżając do szczytu wzniesienia (wiatrak w Krasocinie) coś mi zachrobotało straszliwie w silniku (myślałem, że to już kaplica 50 km od domu) chrobot i szarpnięcie - od razu wysprzęgliłem i stoczyłem się na pobocze. Po odpaleniu jawa pracowała do tyłu... przepchnąłem na jedynce bez zapłonu jakiś metr i odpaliła normalnie... chodziła ok, wszystkie biegi są... przejechałem potem jeszcze ponad setkę kilometrów i jest ok... Czy ktoś wie CO TO KURKA BY£O??