Ja wczoraj odkopałem P20 78r. Kupiłem ją kilka lat temu dla syna dosłownie spod okapu. Tak, stała oparta o ścianę budynku i z dach kapał na nią deszcz, śnieg i wszystko. Przywiozłem ją do domu w stanie agoni całkowitej. Rozebrałem na części ile się dało bez uszkodzenia karoserii i w dniu wczorajszym rozebrałem silnik. Dobrze że w piecu się pali to kartery z wałem do pieca wsadziłem bo się rozejść nie chciała kaczka jedna, sukces osiągnąłem. Łożyska na wale odciąłem szlifierką, korba się obraca, czopy na dwa razy.... Dziś od rana czyszczę zapłon kilka fotek, szkoda że zrobiłem podczas otwierania do zapłonu . Wszystko wyglądało jak ta brudna jedna cewka, udało się to nitro i szczoteczką do zębów jakoś domyć. Plan na sprzęt jest taki że czyszczę i wymieniam co konieczne, ostatecznie składam i niech młody tłucze dalej maszynę.