
...13...piątek...typowy objazd wokół komina, tak ze 30km coby robotę odreagować...trasa o dziwo pusta, mijam okoliczne wiochy, tak z 10 km od chałupy ładna, długa, prosta, lekko z góry, gdzieś przede mną pojedyncza puszka, myślę że ją dogonię, w silniku największa zębatka, z tyłu opona 4.00 no to ruszamy z góry...80, 90, 100...dochodzę do około 130 i ....gasną wszystkie światła...elektryka się zesrała....rozpędem toczę się z kilkaset metrów i rozglądam gdzie się zatrzymać, jest boczna droga tam postój i myśl: co się spierd...ło?...przy oględzinach lekko zalatuje spalonym ebonitem spod zbiornika...q...wa VAPE się zjarało, ale patrzę - poszedł 15A bezpiecznik, zakładam nowy, włączam kluczyk, kontrolki świecą ale jakby coraz ciemniej i pojawia się niebieski dymek z okolicy lewej bocznej osłony, zdemuję ją a tam jara się ...wyłącznik stopu, wyłączenie zapłonu, wypięcie wyłącznika i na ,,miętkich nogach,, kopię rozrusznik...motor zapala od strzała...kamień z serca - VAPE przeżyło zwarcie i nie muszę pchać bryki około 8 kilometrów do garażu...po oględzinach - poszedł bezpiecznik, jego obudowa, totalnie stopione ,,podejście,, dwóch niebieskich kabli do wyłącznika stopu no i sam wyłącznik - koszty niewielkie ale pchania maszyny w innym przypadku - sporo...co zrobiłem dziś dla knedla ?...to on zrobił dla mnie...piątek trzynastego....szerokiej drogi i jak najmniej awarii...