Po ponad miesięcznej eksploatacji mojej Czesi, oraz tych 1500 km przejechanych, myślę że mogę założyć temat o niej ;]
Po zakupie wyglądała mniej więcej tak jak wygląda na tym zdjęciu,
tylko brudniejsza, oraz końcówki wydechów były założone do góry nogami...

Ale... może od początku.
Czesie kupiłem od dziadka mojego kolegi, który zrobił w niej remont jakieś 10 lat temu, od tego czasu Cezet stał nieużywany praktycznie, tyle co na przeglądy, koło domu i do sklepu od czasu do czasu. Nawet nie zdążył się dotrzeć. Pojeździłem u niego trochę, było mało powietrza, dopompowaliśmy, z przodu pofałdowana barukma, z tyłu zdarty kapeć, choć wyglądał dobrze. Moto sciągało na lewo, (praktycznie brak oleju w lagach) skrzypiała, piszczała, ledwo zipiała itp. Do domu dojechałem, wziąłem się za całkowity przegląd. Zrobiłem zawieszenie, zapłon, kompletnie rozjechany, lewy gar ponad 5 mm przed gmp

strzelała, szła nierówno itp, ale cóż, po sprawdzeniu wielu sposobów na ustawianie zapłonu zakończyłem zabawę na czujniku zegarowym. Wymieniłem też oponke z przodu na stomilkę 3.00. przesmarowałem wszystko, nowe szczęki z tyłu, naprawa włącznika stop przedniego itp. Gdy już było gotowe, postanowiłem się przejechać, ale cóż po 2 kółeczkach po placu zdechła i nie chciała ze mną rozmawiać...
Następnego dnia, wyczyściłem gaźnik, i z ciekawości zmierzyłem napięcie na aqu... no cóż, na 7 V daleko nie zajadę. W tedy się dowiedziałem że kontrolka od ładowania jednak ma się nie świecić cały czas.
W efekcie winnym okazał się sfajczony regiel, a także przekaźnik. Profilaktycznie wymieniłem też szczotki. Ale to nie był koniec walki, mimo iż ładowanie pozornie wróciło. Przez kolejne 2 tygodnie jeździłem i poprawiałem, w efekcie prostownik zastąpiłem mostkami, aqu wymieniłem na nowy, od tego czasu, działa. Zmuszony zostałem do wymiany tylnej opony gdyż tamta była już zdarta i złapałem gumę, (w środku była spora kupa opiłków i zdartej gumy, gdyż jakiś inteligentny człowiek zakładał opone na montażownicy w sposób nieodpowiedni... Zastąpił ją Mitas 3.50.


Maszynka ma skrzywiony gmol i stuknięte przednie koło. Na przyszły sezon mam zamiar wyprostować jedno i drugie. Beznadziejny stan owiewki i moja ogólna irytacja nią doprowadziła do tego że na dzień dzisiejszy Czesia jest nakedem, w oczekiwaniu na szybke Puig'a, lub coś w ten deseń.
W planie mam dorobienie jakiegoś zgrabnego bagażnika na ta torbę którą aktualnie wożę za siedzeniem na błotniku. (Wpasowała się idalnie między lampę a siedzenie)
Na dzień dzisiejszy przebieg to 26060 Km, u mnie od około 24524. Mam ja niecałe 1,5 miesiąca, wydaje mi się że to nawet sporo.
Spalanie to jakieś 4,3-4,8 Litra, zależnie od terenu, a jest na ogół górzysty, przednia zębatka liczy 16 zębów.
Dziś Czesia wygląda tak:
