A coś mnie tak jakoś łapska świerzbiły ostatnio za jakims czymś cięższym,ale nie typowym plastikiem ani żadnym turystykiem, chopy i cruisy odpadają... Kiedyś miałem fajną giepezetkę 305- więc pomyślałem o czymś w tym kierunku.
Przypadkiem wpadło w ręce ogłoszenie z GPz 750 zrobioną na kafejkę... cena ponad 4k za moto z początku lat 80 <lookaround> ale...
Ale miałem już zarys z czego można zrobić - cafe racera w wersji soft

Allegro.

Jest paździerz za 2000zł... nie tak daleko- ponad 100km. Telefon. Ustawka. Sobota- kolega do pomocy i towarzystwa i jedziem. Na miejscu Kawa. Śmierdząca spalinami,brudna, dyndające kierunki, oplute lagi, stare opony, zardzewiały łańcuch... matowy lakier... no cudo Panowie - CUDO! Nie ma czasu na pierdoły- negocjacja ceny parę stów mniej. Umowa. Wracamy- nadmieniłem,że jechało się fatalnie? Bujała jak stara łajba a przód wężykował. Jazda na wprost dość trudna, zakręty ( Zdrowaś Mario łaskiś pełna...) jeszcze gorzej. Ciężko się manewrowało ale co tam- 140 km to nie koniec świata.
Znaczną część drogi jechał kolega, ja ostatnie kilkadziesiąt km.
Mam na to dowody :>



I już w domku.



Należało zajrzeć do przedniego zawiasu bo wyszarpał nam przez ten de facto krotki odcinek ręce niemiłosiernie.
Podczas demontażu przodu przymierzyłem się do niego w docelowej wersji CR - linia jest fajna, okrągły lampion na przód ,fikuśne wsporniki, lajtowe lusterko. jakiś kolorek- czego więcej chcieć?



Kiera i osprzęt moim zdaniem nie wymagają zmiany- mi w każdym razie się bardzo podobają


Trochę głupoty...

Po wymyciu i ustawieniu luzu na łożysku główki ramy poskładałem to to. Będzie dobrze?

Było <thumbup> koszt zero zł a maszyna prowadzi się rewelacyjnie. Zero myszkowania - mniodek.
A dzisiaj poskładałem z powrotem bo dopóki nie będę miał wszystkich drobiazgów i fantów to zostaje taka coby posmigala do końca sezonu. Jazdy testowe wykazały kilka słabych punktów- typowe materiały eksploatacyjne. Komputer pokładowy zaczął już normalnie działać.
Wieczorem przed mym domem....

CZ jest wygodna cicha i potulna... ale to cholerstwo głośne i szybkie. Fajne dwa stare klamoty.
Fajne stare i klasyczne. Najechane 92 tysiące z hakiem, pora zajrzeć do rozrządu i koniecznie łańcuszek napędu elektrowni. poza tym ok. Nie dymi, nie wali nie napierd*la. Silnik chłodzony wiatrem. Coś około 90KM. Skrzynia biegów poezja - klik klik. Będzie zabawa zimą. Bo przy CZ latam już tylko ze szmatką.
Pozdrawiam.