Jakoś na początku Kwietnia wziąłem się za remont jednostki napędowej.
Przyszły kartery od Willy'ego, Domina jak zał tak zwał, każdy wie o kogo chodzi. Nie chce mi się opisywać całej procedury, ale powiem, że kartery leżą z boku w dalszym ciągu, bo dziwnym trafem wałki w skrzyni nie leżą prostopadle i się połówki nie schodzą ;/
Końcem końców poskładałem to na moich zmęczonych życiem karterach.
Wał robiony był u Jawsima. Jako, że po drodze były święta i niektóre sklepy przedłużyły sobie długi weekend aż o tydzień, z powodu problemów logistycznych wał do mnie dotarł, a w sumie to po niego pojechałem na pocztę w czwartek po południu przed Kamieńskiem. Jak się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy no i wyszło parę kwiatków. Silnik odpaliłem dopiero w sobotę w trakcie trwania Kamieńska, i co się okazało nie ma 4 biegu i w dodatku zalewa ja cały czas tak, że bez pchania nie ma mowy o odpaleniu.
Silnik na stół po raz drugi, krzywy automat zmiany biegów. Zamówiłem, poczekałem, przyszło, złożyłem. Na początku się wystraszyłem bo 4 też nie chciała wchodzić albo wypadała

ale po regulacji sprzęgła i kilku kilometrach zaczęło to normalnie funkcjonować. Problem z zalewaniem znikł po wymianie gaźnika na inny.
W silniku wymieniłem wszystkie łożyska na ZKL oraz uszczelniacze na Gufero, wał po regeneracji, korby, sworznie, czop środkowy, labirynt, łożyska. Nowy łańcuszek sprzęgłowy, podkładki pod sprężyny docisku, wodziki, prowadnica i automat zmiany biegów.
Kilka fotek :






Następny był zlot MZ-Klubu w Pszczewie. Z nieznanych mi przyczyn w trakcie jazdy na zlot z Czeronem i Pawandem i zatarł mi się tłok.
Czekałem 4 godziny pod drzewem dłubiąc słonecznik czekając na transport do domu. Jako że dałem słowo Jawera na zlot i tak się wybrałem Japonią, przywożąc części do białej Tereski wymagającej szybkiego przeglądu.
Wyjechałem z garażu o 7:15 rano, wróciłem o 15, wyjechałem znowu jakoś po 16, mimo, że na zlot było tylko 160 km, to dojechanie zajęło mi cały dzień he he.

Tu się rozkraczyłem






Po powrocie wziąłem się za ocenianie szkód, widok zastał mnie taki :






Drobnym papierkiem gradacji nie pamiętam, ale tak drobnym, że aż gładkim usunąłem aluminium z tulei, obadałem rysy no i kupiłem zestaw na ruski remont tj, pierścienie i tłoki na alledrogo. Na aukcji pisali, że wysyłają almoty albo cross-impex, zależy co mają na stanie. No i paka przyszła, a raczej znowu pofatygowałem się po nią na pocztę. 2 tłoki, jeden taki, drugi taki ale mówię już pal licho, żeby działało.
Co ciekawe, po wsadzeniu pierścieni w lewy garnek, wszystkie musiałem piłować do wymiaru 0,4, a do prawego pasowały bez niczego. Dobrałem pływające sworznie no i składamy.

Oba tłoki wysokość ta sama, ale spójrzcie na położenie rowków na pierścienie:








Ściana nad moim wyrem:

Po poskładaniu, silnik zapalił za 3 kopem i sobie pyrkał.
Zimny chodzi jak sieczkarnia, cieplutki fajnie szumi. Co mnie denerwuje, to to, że mam objawy jak by miała za bogato, bo jak jadę to pierścienie tarabanią, ale np jak się rozpędzę do 3000 rpm i odpuszczę z lekka gaz i tak jadę, to silnik szumi i nic nie dzwoni, jak chodzi na luzie to też szumi, no chyba, że dam gazu to na wyższych obrotach też się z deka tarabani.
Gaźnik mam ustawiony na docieranie, nawet trochę dałem więcej powietrza na jałowych, żeby zmniejszyć ten objaw. Pojeździmy zobaczymy co to będzie. Póki co mam zrobione 30 km od reanimacji góry silnika.