No dobra, a teraz trochę prawdy. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Wiem, ze będę niepopularny przez to co napisze, ale tak to niestety jest lub może inaczej - tak to niestety bywa.
Oczywiscie, posypią się bluzgi, zostane (nawet myslami) obrazony, na twarzy zagości niesmak, ale cóz, oto cała prawda o lewej w góre.
Do czego słuzy ten gest. Ten gest jest gestem, który mówi: "W razie jak Ci się coś stanie, pomogę. Nie bój się, polecę po paliwo, załatwię holowanie, pomoge Ci zdjąć oponę. Gest ten to nic
innego jak odpowiednik "Dzień dobry" na górskim szlaku. Ja wiem, odezwą się głosy, pełne deklaracji, że tak bedzie. Ale to nieważne. Jawerzy, MZtowcy, pasjonaci motocykli zabytkowych, pewna
część harleyofców (ci prawdziwi pasjonaci), pewnie to zrobi - zatrzyma się i pomoże. Wyjątki są, bez dwóch zdań. Uzytkownicy, Ci których umotocyklowało nowobogactwo, już pewnie tylko
pozdrowią, bo tak trzeba, ale się nie zatrzymają. Dlaczego? Bo nie będą mi w stanie pomóc!!! Nie umieją: zdjąć opony, nie znają sposobu jak znaleźc zwarcie w inst. Potrafią tylko trafić kluczykiem do stacyjki i nalewakiem do wlawu paliwa. Więc co on wam pomoze? Zasmuci się na Waszy "biednym" losem? Wątpię, myślę, że nawet nie zrozumie.
Dlatego ja sobie myślę tak, widzac wypasione GL czy ściga: chłopaczkowi kupił go tatuś lub wyjechał do Anglii- zarobił i szuka se dzieweczki, aby ją przelecieć w krzakach, a może ma za krótkiego? Eh, róznie to bywa, róznie.
Mimo że sobie tak myslę, odmachuje. Więc czekam na jego gest. Czekam, owszem, czekam.
Teraz bedzie tabelka. Tabelka którą wtłoczyli mi coponiektórzy starzy wyjadacze. Wyjadacze, którzy już nieraz się nacięli na ten gest, gdy mieli awarię. A wg nich uformowało ją samo życie.
Mi też się to zdarzało i owszem. Pamiętam całkiem niedawno na autostradzie w 2010 roku. Padły mi prądy. Jak sie później okazało dziwna awaria, elektronika w reglerze świrowała i raz działał,
raz nie. Wtedy był to jego gorszy dzień, więc się wypiął (na mnie). Tak więc autostrada, 5 km do najblizszego zjazdu- a ja stoję. I co?
I dupa. Lecą se chopy na motórach, machają i lecą dalej... czad! Nie? Wszyscy na Japońcach niestety. Ani jednego Dniepra, Emy, Jawy czy Junaka. Nikogo na HD. Wiem, że mam pecha.
Prowadze bydle do najblizszego zjazdu. 300 kg, ja w pełnej skórze, toboły, 25 st. Celsjusa, zero wiatru. Fajnie nie? Ciekawe co sobie mysleli japończykowcy, którzy mnie mijali... pewnie, aaaa
wybrał się chłopak na spacer ze swoim motorkiem. Ma taki bleszczący, się chwali... jak se taki kupił to pewnie go stać na asistance... no w sumie fakt, stać mnie, owszem, ale... nie licze w
życiu na obcą pomoc, tak mi już obcy dali w dupę przez te parę lat, że nauczyłem się liczyć na siebie, dupa mniej boli. Zatem spacerek i tok myśli trwa. Gorąco...
Wspominam, co mi Ci starzy wyjadacze mówili... a mówili mi tak:
"Ja kurwa to nie macham pierwszy... mam to w dupie. Żadnym pierdolonym pedałom na plastikach i innych smieciach chopperopodobnym.
Jak leci gość weteranem lub HDkiem to i owszem, bo to oczywiste, ale reszta? Spierdalaaać...
Jak machną to odmachnę, oszywiscie, ale w innym przypadku, nie. Po co tworzyć pozory. Bądzmy mężczyznami i nazywajmy rzeczy po imieniu. Wszak życie już pokazalo jak to naprawdę jest"
W wyniku wieloletnich rozmów ułożyłem sobie w głowie taką "tabelkę":
Kto komu macha pierwszy. Albo nie, inaczej, komu się macha jako pierwszy. Czyli Ci z dołu "tabelki" machają tym z góry - dla jednoznaczności sprecyzuję.
1. Weterany typu HD, Indian, Henderson, Sokół i cieżkie motocykle wojskowe - generalnie duże zabytki.
2. Inne weterany, drobne, ale stare, np. Junak, AWO, SHL-ki, DKW-ki.
3. HD
4. Choppery typu Made in japan
5. Plastiki
6. Young timery.
7. Motorowery. :-/
8. Młode laski na skuterkach. :>
Dlaczego według powszechnej opinii Young Timery sa na końcu? Aaa, bo tu nie wiadomo kogo mamy przed sobą czy to cieć leci na szichte czy palacz na ryby z wędkami czy może pasjonat leci Jawą
czy to MZka na zlot. Ot tak to wygląda z innej perspektywy niż Wasza.
I nic na to nie poradzicie. Jest jak jest. Możecie ich sobie lubić lub nie, machać lub nie. Dopóki sprzęty nie poselekcjonują się na typowe weterany- tak bedzie. To normalna kolej rzeczy.
Nagle, już na samym zjeździe zatrzymuje się bus. Uchyla się szyba i gostek mówi do mnie. Też mam Harleya, dawaj, pakujemy go do tyłu i zawiozę Cię gdzie chcesz. Nie ma problemu.
Sprzet wylądował na pace, a my zostaliśmy dobrymi znajomymi po dziś dzień. Tak więc lewa w górę kutasy na Japońcach!!!! Lewa w górę pedały!!! Bawcie się dobrze!
Amen.
P.S.
Oczywiscie bywają wyjątki, nawet całkiem sporo. Ale ogólnie tak to niestety jest w... no własnie w... tym światku? Czy moze w światku, w którym się obracam? W swiatku, na którego zawsze moge liczyć, a jak się okazuje ze nie, to... wyoddalamy delikwenta - skutecznie.
Legenda:
"kutasy na japońcach" - ludzie (bo chyba jeszcze ludzie) którym plaskik bądź cruser służy tylko i wyłącznie do lansu, bądz do latanie 2 paki przez miasto. Często stawia się im krzyże przy drodze na początku sezonu.[uogólnienie, dość mocne]
"pedał" - człek nie rozumiejacy fenomenu motocyklizmu, popularnie tak nazywany przynajmniej w moim motocyklowym światku. Czyli- kupił se motóra, bo w aucie gorąco. ;]
Szerokości!