Wszystko zaczęło się od ogłoszenia zamieszczonego na jednym ze znanych portali aukcyjnych.
Na zdjęciach i z opisu wszystko jak najbardziej OK, więc szybki telefon do sprzedającego, wyznaczenie czasu i miejsca spotkania. Pierwsze wrażenie bardzo dobre. Na miejscu dokładne oględziny, oprócz kilku odstęp od oryginału widocznych już wcześniej na zdjęciach nie ma się do czego przyczepić, dosłownie zero jakichkolwiek niepokojących d¼więków wydobywających się z silnika, zero wycieków, instalacja elektryczna w 100% sprawna, biegi wchodzą lekko, łatwo i przyjemnie, ogólnie kosmetycznie nie ideał, aczkolwiek nie jest ¼le. Sprzedający Romek (pozdrawiam go z tego miejsca), posiadał "Zjawe" bodajże jakieś 5 lat, podczas których wyremontował starannie silnik, zmienił zapłon na elektroniczny oraz dokonał jeszcze kilku mniej lub więcej znaczących modyfikacji. Dżentelmeni o cenach nie rozmawiają, więc pominę ten temat

W 2010r przejechałem bezawaryjnie około 500km, niestety na samym koñcu sezonu awarii uległ elektroniczny zapłon, oraz zaczęło się mocno ślizgać sprzęgło. Podczas zimowego postoju wpadłem na pomysł żeby naprawę niedomagających podzespołów połączyć z przywróceniem motocyklowi oryginalnego wyglądu (w koñcu ma już 25 lat i należy się jej).
Krok następny: Zamówiłem potrzebne części, oczywiście nie obeszło się bez problemów: zapomniałem, że poprzedni właściciel zamontował CZ-owskie sprzęgło, a zamówiłem tarcze do TS'ki. Na szczęście z posiadanych w garażu "klocków lego", dorzuconych do sprzęta przy zakupie poskładałem oryginalne sprzęgło (niestety słyszałem że jest mniej wytrzymałe lecz szkoda było pieniędzy i czasu żeby znowu zamawiać na necie). Przy okazji wymieniłem łañcuszek sprzęgłowy. Ps. nie warto się brać za to bez specjalnego ściągacza. Uszczelka wycięta z tektury (blok techniczny A3) w parze ze smarem grafitowym załatwiły kwestie uszczelnienia. Zapłon elektroniczny poszedł w odstawkę, zamontowałem standardowy (przerwy na przerywaczach w granicy 0,3-0,35mm, rozwarcie około 2,77mm przed GMP). Ps. Całkowita podstawa majsterkując przy Jawie to książka Janusza Kruszewskiego. Następny krok: wymieniłem "tuningowe" kierunki na oryginalne, pocięty błotnik wyrzuciłem do kosza, na baku oraz bocznych osłonach pojawiły się stosowne naklejki.
W chwili obecnej śmiga jak szalona, w piątek i sobotę zrobiłem razem 110km, bez najmniejszej awarii. Do zrobienia zostało: zamontowanie osłony tylnej zębatki, wymiana opon na nowe (stare Barumy mają napis made in Czechosłowacja).
Postaram się w przyszłym tygodniu dorwać aparat i zrobić zdjęcia prezentujące w jakim stanie obecnie moto się znajduje. Pod spodem zamieszczam te, w jakim znajdowało się przed modernizacją, zaraz po kupnie.
Ps. Proszę o wyrozumiałość, gdyż foty robione telefonem




Pozdrawiam.
Jak obiecałem wczoraj, wklejam zdjęcia wykonane po modyfikacji. Wiem że brak osłony tylnej zębatki i różnego koloru klamki mogą razić w oczy, ale cóż..... postaram się to z biegiem czasu poprawić





Oprócz wcześniej wspomnianych niedociągnięć, żeby nie było nudno trzeba pobawić się jeszcze przy elektryce (światło stopu nie działa, oraz coś nie tak z kierunkami). Ogólnie jest co robić i chyba o to w tym całym hobby chodzi
