to gorsze niż zbite lusterko i spuszczone powietrze- za łepka miewałem głupie pomysły a propos sąsiadki,która wyprowadziła mi kiedyś simsonka na noc na dwór- bo stał w takiej nieczynnej klatce schodowej w bloku,obok było kilka rowerów i komarek. wyprowadziła mi go bo "paliwem śmierdziało- ciekawe, bo ta klatka była ślepa- czyli z zewnątrz były drzwi,ale do wewnątrz na klatkę schodową wejść się nie dało bo była ściana ( ech to budownictwo rodem z alternatywy 4 <lol>) więc w sumie był to taki składzik.no i rano miała 2 kapcie w skodzie 105- ale nie przebite,tylko zaworki popuszczone. zawsze jak chciałem się zemścić to tak,żeby ktoś miał zagadkę lub trochę pracy a nie wydatki. teraz nawet tego nie pochwalam, ale ten swift naczelnego to chamstwo.