Klub? - a jakie założenia?? - bo to tak fajnie brzmi: hej chłopaki zróbmy klub! - założymy takie same koszulki i będzie gites?? - założycie koszulki i olejecie bo cos takiego nie ma sensu. Klub nie powstaje z jednego bum i potakiwania, że fajnie by było.
na koszulkę sie piszę, na taki pseudo klub czy jak to nazwać - nie. Natomiast jesli ktoś zaproponuje cos konkretnego, zrobić coś i wprowadzi poważne zasady - nie ma sprawy - piszę się. Moje minimalne wymaganie to poważne podejście do Knedli - stanowczo nie chcę mieć nic wspólnego z agromechanikami, agromotocyklistami itp itd. (oczywiście mam na myśli podejście a nie miejsce zamieszkania bo agro - jest w głowie a nie w dowodzie) Dopiero jak wejściówką będzie zadbany motocykl, znajomość historii i masa innych żeczy - wtedy ja osobiście chętnie przystanę do takiego zrzeszenie wolnych je¼d¼ców. A i nie musze chyba wspominać, że prawko to tez minimum i zarejestrowany motocykl...
Klub to klub a nie zbieranina ludzi w takich samych koszulkach.
Chociaż klub to też taka nazwa na wyrost - zrzeszenie, stowarzyszenie, grupa - już bardziej.
- to oczywiście tylko moje zdanie, niemniej uważam, że jeśli coś robić to na poważnie. Jeśli miało by coś takiego powstać to w celu wymiany doświadczeñ, wzajemnej pomocy, spotkañ przy browarku itp... a nie dla swiadomości, ze gdzieś tam ktoś kogo nie znam je¼dzi w takiej samej koszulinie bez prawka katując motocykl i twierdzi, że jest moim "bratem" przynajmnie puki nie kupi sobie czegos innego itd, itp, etc.
Zrobi ktoś poważne zrzeszenie miłośników knedli - bardzo chetnie będę płacił składki i czynnie służył pomocą w miare możliwości oraz oczywiście zjawiał się na zlotach i pomagał w organizacji. Na niepoważne zabawy nie mam czasu.
Wybaczcie ten ferment ale takie jest moje zdanie.
Pozdrawiam!