Ty chyba pawel nie na tej wyspie byles

albo gdzies na polnocy gdzie mnie nie bylo. Zrobilem juz 1500 mil po Angli i moge stwierdzic jedno.
Tu nigdzie nie ma poboczy przy drogach w wyobrazeniu Naczelnego.
W ogole nie ma zadnych poboczy, nigdzie tam gdzie by jezdzil.
Pobocza sa, szerokie, przy austradach, drogach ekspresowych i drogach krajowych (czesto 2 pasmowych, co odpowiada standartowi naszych autostrad

) i teraz tak.. Przy tych wszystkich drogach w 90 procentach miedzy poboczem a droga jest linia ciagla, co oczywiscie wyklucza postoje. Sa parkingki w formie zatoczki co ile tam mil , i to jedyne miejsca procz zjazdow gdzie da sie zatrzymac.. Jak na autostradzie.
Inne drogi ktorymi Naczelny bylby zainteresowany wygladaja czesto jak tory bobslejowe, tunele.. Pobocze ma moze 3 cm!!! i zaraz potem sa albo krzaki wysokosci czlowieka, albo zywoploto-chaszcze z drzewami 2 razy wyzsze, albo tunel zamyka sie ze wszystkich stron korona drzew. I tylko dlatego ze czesto jest to mechanicznie przycinane da sie jezdzic. Jesli znajdzie sie jakis fragmet pobocza znanego z Polski (pas zieleni na metr, ewentualnie row itp) to jest trawy po kolana i nie da sie zatrzymac. Nie mozesz zjechac na pobocze na fotke, siku, czy przegryzienie czegos. Chyba ze znajdziesz zjazd, albo staniesz po prostu na srodku pasa. Zdazaja sie wyjatki, ale zadko. Po prostu przez ich klimat tam wszedzie gdzie sie da wyrastaja krzaczory, chwasty itp. Za linia przerywana miedzy pasem a poboczem jest moze 4 cm i tyle mamy do dyspozycji na motocykl.

Ale za to fajnie jest zielono. Oczywiscie sa wyjatki... w parku narodowym, pobocze jest szerokie i idealnie wytrzyzone... przez kozy, owce i konie.

tylko wtedy nie da sie rozpedzic zeby nie wjechac w zwierzaka. Jak jeszcze bede mial jakies przemyslenia to napisze.