Dobry wieczór wszystkim. W piatek 12.04 odebrałem motocykl Jawa 350 638.0 z "remontu głównego" u Pana Krzysztofa, znanego z facebooka Motocykl został zaprowadzony 6 lipca 2018. Pomijam brak terminowosci i tak dalej i tak dalej bo szkoda mi już nerwów żeby to opisac. Motocykl zaprowadzilem na poczatku lipca 2018 i odebralem w listopadzie. Po 150 km zaczelo dzwonic w silniku i w grudniu oddalem motocykl na reklamacje. Mialem odebrac w lutym 2019 a odebralem 12 kwietnia po kilku wycieczkach do tego warsztatu bez celu, gdyz zawsze motocykl mialbyc gotowy a po przyjezdzie okazywalo sie ze jest nadal nie gotowy (to byly umawiane wizyty). Po reklamacji po niby naprawie głównej motocykl(12.04) nie odpalił u wykonawcy naprawy, tzn. Prychał i próbował zaskoczyć. Ze względu na czas od oddania motocykla i tego ze nic się nie dzieje i u wykonawcy nie chce odpalic, motocykl zabrałem na busa. W domu nazajutrz rowniez nie chciał odpalić. Po odpaleniu z popychu po dosłownie 5 metrach w silniku był potężny stuk i wszystko się zablokowalo. Z racji ze konkretny pieniądz został juz wpompowany w ten motocykl i ten człowiek co to robił ręce umywa to zabrałem się za remont wspólnie ze znajomym. Trochę zdjec z rozbiórki. Uwaga. Ten motocykl nie przejechal ani kilometra bo założeniu góry.