Ambitny plan, ale realny

Jak już trochę grzebałeś w swoim motocyklu i znasz się na tym to nie powinno być problemu.
£atwiej dojechać do celu Jawą niż jakimś nowoczesnym motocyklem który potrzebuje specjalistycznego serwisu.
Kiedyś oglądałem gdzieś program jak dwóch gości wybrało się na KTM kierunek na Syberię. Utknęli gdzieś w Kazachstanie bo coś się zaczęło dziać z silnikiem.
Serwis był oczywiście dopiero aż w Moskwie, czyli grubo ponad 1000km.
Totalna bezradność.
Miejscowi mechanicy zabrali się za naprawę, rozkręcili pół silnika.
Oczywiście złożyć już nie potrafili.
Motocykl został zapakowany do wagonu i wysłany do serwisu.
Tam się okazało że wysiadła uszczelka pod głowicą (chłodzenie cieczą).
Na tym się skoñczyła wyprawa...
Nie mówię że jadąc Jawą lub CZ nie byłoby usterek ale na pewno dałoby się ją doprowadzić do stanu używalności w przysłowiowym polu. I można by kontynuować trasę.