Ladnieś pan jakośił tego. Też z tata chodziłem na grzyby od kiedy zamieszkalem w swoim donu przestałem zbierać bo ani sobą ani córka nie jedzą grzybów. Cóż zrobić, tyle co dla siebie to od taty dostaje. Na ryby chodziłem co tydzień, od kiedy wciągnął mnie kierat życie też przestałem. Aczkolwiek w tym roku wzniosłe wędki i ekwipunek ze strychu do garażu wiec progres jest. Może w sobotę lub niedzielę wezmę namiot i pojadę kija po moczyć, powinniśmy robić to co daje nam radość, spokój, relax. Nie odkładać nie czekać jak będzie juz za późno.