Witam wszystkich forumowiczów. Zarejestrowany na forum jestem od dawna, witać się witałem lecz mojego knedla chyba nie pokazałem do tej pory. Tak więc przyszedł na to czas.
Zacznijmy chistorię od początku:
Jakieś 8-9 lat temu zakupiłem motocykl przez aledrogo na licytacji za 650 złociszy z okolic Bydgoszczy(licytacje wygrałem pomimo iż dwie osoby podały tę samą cene maksymalną). Regulacja gaźnika oraz zapłonu wystarczyła na pierwsze dwa lata jazdy. Wyglądała w ten czas tak:
Niestety 5,5 roku temu podczas powrotu z pracy do domu mój wzrok skupił się na pięknych długich nogach koleżanki w przykrótkiej spódnicy, która stała na chodniku, i tak uderzając prawą stroną w busa skręcającego w lewo ja wylądowałem na dwa tygodnie w szpitlu na "wyciągu", natomias Jawa została wstawiona w czeluści byłej obory (teraz "garaż/warsztat") i tam czekała na lepsze lata. Rok temu z racji wykonywanego zawodu i funduszy jakie mi on daje postanowiłem "wkońcu" się zmobilizować. Wystawiłem swoją dame na dwór odpaliłem ostatni raz przed rozebraniem i się zaczeło. Całość została rozebrana do ostatniej śróbki, blachy polakierowane tradycyjnie lakierem akrylowym w niedalekim zakładzie, natomiast rama i inna drobnica poszła w "proszk". Podczas rozbiurki byłem zmuszony do przecięcia tylnego wachacza i zakupu nowego, pozatym motocykl dostał niemal wszystko nowe, jak człowiek sobie pomyśli to w sumie z plasikowych elementów został się tylko schowek akumulatora ponieważ ze sklepu dostałem wersję do modelu 640. Nowe koła, kompletne wydechy, zegary, zresztą nie będe się dalej rozpisywał sami zobaczcie jak to teraz wygląda. Silnika na chwile obecną nie ruszałem, jedynie po zdjęciu cylindrów wyczyściłem wszystko z nagaru a było go tam sporo (mixol był dobry, ale przesiadam się na castrola).
Zostało co prawda kilka drobiazgów do zrobienia (pamięć ma dobrą ale krótką), takich jak stopka boczna która musi iść w proszek i mocowanie przednie silnika (ma kilka rys na lakierze), ale to zostawie sobie na okrez zimowy co by w weekendy spędzane w domu można było trochę "pomacać" motór.
No i to tyle, życzę Wam i sobie wielu nawiniętych bezawaryjnie kilometrów.
Pozdrawiam całą Jawerską brać
P.S.
Za jakieś 2-3 tygodnie i CZ-tka będzie równie piękna. Tutaj widok przed remontem:
