Witam

Jakoś rok temu zamarzyła mi się Cezetka 350. Wcześniej jeździłem głównie moją WFM M06

W maju ubiegłego roku postanowiłem to marzenie spełnić i zakupiłem tą oto CZ 350 z 89r.

Zdjęcia z daleka więc nie widać dokładnie szczegółów. Ogólnie rzecz biorąc nie było z nią źle. Silnik w stanie idealnym, podobno po remoncie. Cały sezon przejeździłem bezawaryjnie. Jednak co do wyglądy mogłem mieć sporo zastrzerzeń gdyż motocykl przeszedł (a może przejechał?) kiedyś spotkanie z sarną w wyniku czego powstało kilka wgniotek na błotniku i baku.
Prace zaczęły się chyba jakoś w styczniu. Ogólnie długo nie mogłem się do tego zabrać. Plan był prosty. Ramę i inne (nazwijmy to "czarne elementy") postanowiłem oddać do wypiaskowania i malowania proszkowego, a "elementy czerwone" pomalować u znajomego lakiernika po wcześniejszym samodzielnym przygotowaniu. Po próbie darcia boczków papierem ściernym stwierdziłęm, że trzeba jednak drzeć do gołego metalu i po głębszych przemyśleniach postanowiłem równieć "elementy czerowne" dać do wypiaskowania.
W końcu zabrałem się z pełnym impetem do prac i udało mi się wyjąć silnik z ramy

Oto i on:

Ma trochę plam na deklach i karterach, zardzewiałe cylindry, trzeba wymienić wałek z zabierakiem i łańcuch sprzęgła, ale na razie zostawiłem go w spokoju i wziąłem się za resztę badziewia.
Zdemontowałem oczywiście wszystkie czerwone elementy z ramy i zabrałem się za resztę:

Najgorzej bałem się instalacji elektrycznej, ale na szczęście od nowości nikt przy tym nie grzebał. Wszystko dokładnie opisałem i mam nadzieję, że poźniej wszystko dobrze podłączę. Tutaj cała instalacja razem z licznikami i półką w kartonie:

Dalej demontowałem przód i po kolei wszystkie elementy ramy i zawieszenia. A wyglądało to mniej więcej tak:



Jak widać troszkę rdzy i bombli przez te 20-kilka lat powstało i nie wyglądało to zbyt atrakcyjnie.
Oczywiście we wszystkich pracach towarzyszył nam poczciwy stary władek T-25, a właściwie jego połowa czekająca na remontowany silnik:

Tutaj części odłożone do malowania proszkowego:


A tutaj wszystko razem oczekuje na dalsze prace:

Następnie części zostały zawiezione do piaskowania i malowania proszkowego. Taką oto perełkę napotkałem po drodze:

Niestety zapomniałem zrobić zdjęcie po wypiaskowaniu "czerwonych elementów". Panowie wypiaskowali mi je od ręki, ale na ramę i "czarne elementy" musiałem poczekać do następnego dnia. Oto efekt:

Ostatnimi pracami jak na razie było szpachlowanie elementów czerownych, zapodkładowanych podkładem epoksydowym.







Tak jak pisałem wcześniej. Było kilka wgniotek, które tylko by psuły efekt końcowy. Udało się je jakoś podklepać i wyszpachlować.
Jak na razie tyle udało mi się zrobić i udokumentować. Teraz czeka mnie składanie ramy, ale najpierw muszę zakupić kilka brakujących pierdół. Elementy czerwone zostaną zapodkładowane jeszcze raz epoksydem, następnie wyrównane zostaną pozostałe nierówności, dalej podkład akrylowy i baza. Będę starał się wrzucać na bierząco to co uda mi się zrobić. Niestety nie mam teraz za wiele wolnego czasu (jedynie soboty), ale mam nadzieję, że prace będą posuwać się naprzód