Według tego, co mówi Artur Soboń - sekretarz miasta Świdnika, od razu widać, że jest to typowy "startup" dla zrobienia kasy na pomyśle. Jeżeli w przyszłości znajdzie się potencjalny kupiec tego pomysłu, to w najgorszej perspektywie, może skończyć się tak jak z naszym Starem ze Starachowic.