...Tomcio te sanatorium mam jednak w sierpniu...
- To co Pawcio nie pojedziemy razem do Orzeszka? i dopiero na Jesienny?
- No na to wygląda! Chyba że...
Tak właśnie narodził się pomysł wspólnej przejażdżki a potem Rajdu w koło pomorza.
Szymon (Mirageg3) przyjechał z Gliwic do Stargardu w piątek, chwilę przed pierwszą w nocy, więc mieliśmy tylko chwilę na gadkę i drzemkę, choć tak na prawdę trudno było zasnąć. Rano śniadanie, kawka i pakowanie Motocykli. Paweł i Jola dołączyli do Nas chwile po 7 i na starcie mieli dla Nas super prezenty - koszulki Pierwszego Pomorskiego Rajdu Jawerów.
Ruszyliśmy więc nawijać pierwsze kilometry. Maszewo, Dobra, Łobez i tu na kilka kilometrów dołączył do Nas Motoman93 i poturlał się z nami do Świdwina. My dalej krętymi dróżkami podążaliśmy przez Połczyn do Szczecinka, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć jeden z najdłuższych wyciągów dla narciarzy wodnych i mogliśmy nacieszyć oko widokami.
Krótka przerwa na kawę i lecim dalej przez Czarne, Człuchów do Tucholi, gdzie czekał na Nas CzłowiekLasu. Łukasz pokazał nam szlak Tornada które w 2012 przeszło przez Bory Tucholskie i poczyniło wiele strat.
W końcu trzeba było wrzucić coś do brzuszka, więc zjedliśmy obiad w Tleniu, by potem udać się w kierunku pierwszej bazy- noclegu w Sztumie. Pogoda przez cały dzień była super, a widoki takie że nie da się tego opisać. Były też dodatkowe atrakcje takie jak pyszne jagody na które udaliśmy się, bo jeden z koni domagał się pieszczot i dmuchnięcia w dyszkę :-) W Sztumie szybkie zakupy i na nocleg. Zasiedliśmy do piwka wnet słyszymy znajomy dźwięk silnika.
" Czyżbyśmy Kogoś nie docenili?"
Kolejna niespodzianka dnia : dojechał do nas Robert. No i siedzenie przy piwku rozciągnęło się przez Finlandję do późniejszych godzin nocnych. Sama baz okazała się niestety Marna i nie polecamy tego miejsca. Spaliśmy więc szybko by rano po śniadaniu ruszyć na Malbork w towarzystwie Łukasza i Roberta. przed Malborkiem Towarzystwo pojechało oglądać kompleks śluz w Białej Górze, a ja zostałem w lesie bo tym razem mój nowy Mikcarb postanowił poluzować ośkę pływaka i zalać wszystko strumieniem jak z kranu.
Zamek w Malborku jest potężny i na prawdę robi wrażenie, nie da się go zwiedzić w kilka minut niestety. Weszliśmy więc tylko na dziedziniec i trochę się pokręciliśmy i już musieliśmy uciekać bo zapowiadało się na burzę. Nam się udało a Łukasza zmoczyło jak wracał do siebie. My dalej całą wyprawą ruszyliśmy w stronę Sztutowa i na tym właśnie odcinku mielimy możliwość wykorzystać plusy płynące z jazdy motorem. Gigantyczne korki zostały daleko za nami :-) W Sztutowie podjechaliśmy pod "Pomnik Zagłady- Obóz Koncentracyjny Stutthof". Aby po chwili udać się do Mikoszewa na obiad i spotkanie ze Stasiem (Motostan) który też chciał z nami na kulać kilka kilometrów.
Niestety przed promem pożegnaliśmy się z Robertem, który niestety musiał już wracać do domku. Po przeprawie dwoma promami Stasiu pięknie przeprowadził nas przez Gdańsk, Sopot i Gdynię, by dalej przez Puck ruszyć na Hel. Wierzcie mi widoki piękne: woda, jachty, kitesurferzy i my na naszych czeskich sprzętach...Pogoda dopisywała a tempo było spokojne, choć nie zawsze. na Helu zrobiliśmy postój by zajrzeć do fokarium i pospacerować po deptaku. Szymon żałuj, że nie byłeś;-) Wymagający chłopak ma ten motór...
Ruszyliśmy do Nowęcina koło Łeby. na naszą kolejną bazę noclegową Jechaliśmy już po ciemku pięknymi krętymi drogami. Na miejscu czekały nas kolejne dwa Niespodzianki- Obelix wraz z Synem postanowili Nas odwiedzić.
Bardzo miło minął nam wieczór, opowieści, wspomnienia... I znów szybkie spanie żeby rano wyruszyć na ostatni etap Rajdu.
Przy śniadaniu dojechał do nas Sławek (OberQF) by pokazać nam okolice. Ruszyliśmy w stronę Ustki zwiedzając po drodze skansen Wsi Polskiej w Klukach, podziwiając Jezioro Łebsko i przejeżdżając przez Słowiński Park Narodowy.
W Ustce krótki spacer po plaży i molo. Tu Sławek już nas pożegnał a my ruszyliśmy do Doliny Charlotty, gdzie wypiliśmy kawkę podziwiając uroki tego miejsca i niestety musieliśmy ruszyć dalej by w miarę przyzwoicie dotrzeć do ostatniego obowiązkowego punktu trasy- Kołobrzegu.
Ledwo ruszyliśmy a tu zaczęło padać i do samego Kołobrzegu a nawet trochę dalej deszcz nas nie opuszczał. Ale to nie przeszkodziło w czerpaniu radości z widoków jakie mieliśmy dookoła. Do Kołobrzegu wjechaliśmy już przemoczeni ale uśmiechnięci. Takie atrakcje też muszą być. Zjedliśmy obiad w knajpie z widokiem na Nasze Morze i ruszyliśmy nabijać ostatnie kilometry.
Jako, że przecież najlepsze w trasie są przygody, więc żeby było co wspominać Czesia Szymona zrobiła mu psikusa i wypiła całe paliwo w środku lasu. Chwilę później staliśmy już z kawą w ręku na orlenie w Nowogardzie, gdzie pożegnaliśmy Pawła z Jolą.
W Jenikowie zamknęliśmy pomorską pętlę i pognaliśmy czemprędzej do domu.
Po przyjeździe byliśmy wykończeni, a Szymon niestety nie mógł zostać u nas na noc i musiał jeszcze wrócić do Gliwic. MASAKRA.
Tak się skończył rajd i teraz mamy co wnukom opowiadać.
Na trasie odwiedziło Nas kilku wspaniałych jawerów: Jola, Pawand, Mirageg3, Motoman, CzłowiekLasu, Robert, Motostan, Obelix i Syn, OberQF.
Bardzo Wam dziękujemy Za najładniejsze koszulki, za wsparcie Rajdu, za potrzebne części, za przepiękne trasy w waszych okolicach, za cudowne wieczory, za wspaniałe opowieści, za obecność i dobre słowo.
Dziękujemy też Wszystkim, którzy nam kibicowali.
Jesteście Zajebiści.
Całe opowiadanie pomagała pisać Gosia