Trochę to trwało ale w końcu znalazłem chwile wolnego czasu ,aby w kilku zdaniach przedstawić relację z naszej wyprawy w Bieszczady. Początkowo podróż miała być rozłożona na trzy dni , czyli 14,15 i 16 sierpnia ,jednak tuż przed wyjazdem okazało się ,że skład ostateczny to tylko trzy motóry . Dokładniej mówiąc dwie jawy i cz-ka , a ich załogi to ja, czyli Damian 52+żona, Barti+żona i na cezecie Xephar . Nie było więc powodu aby bardzo się spieszyć z wyjazdem ,gdyż do Leska które jest uważane za początek Dużej Pętli Bieszczadzkiej mamy 197 km a jest to najdłuższy dystans . Pozostali mieli kolejno, barti 100 z hakiem i xepher 150 km. W piątek 14 udało mi się skończyć pracę wcześniej dlatego postanowiliśmy skorzystać z zaproszenia Bartiego i około 16 ruszyliśmy do Przeworska skąd już w sobotę rano mieliśmy ruszyć wspólnie do Leska . Sobotni poranek przywitał nas piękną pogodą więc po śniadaniu okoł godziny 9 ruszyliśmy w stronę Sanoka a następnie do Leska gdzie dołączyć miał Xepher. Chwilę po jedenastej byliśmy już w komplecie i w pełnym składzie ruszyliśmy w kierunku Baligrodu. Kilka pamiątkowych fotek z czołgiem i mkniemy dalej . Po drodze w Jabłonkach mijamy pomnik generała Świerczewskiego ,aż w końcu docieramy do Majdanu .Znajduje się tu główna stacja kolejki wąskotorowej kilka pamiątkowych zdjęć a potem przyszło nam skosztować wybornych miejscowych przysmaków , w postaci kwasu chlebowego , którego smaku pozwolę sobie nie komentować i przepysznych proziaków i tu ciekawostka ponoć sam Pan Frodo żywił się nimi w drodze do Mordoru, tylko tylko on na to mówił lempasy ,czy jakoś tak . Krótki odpoczynek i jedziemy w kierunku Cisnej ,jako że zbliżała się pora obiadowa rozglądaliśmy się za jakąś jadłodajnią . Kilka kilometrów za Cisną wjeżdżamy na parking smażalni pstrąga i już po chwili z niewielkiej chmurki wywiązuje się prawdziwa ulewa z piorunami . Było więc trochę czasu aby w spokoju skonsumować wypieczoną chrupiącą rybkę , mniam .

. Najedzeni ,wypoczęci ruszamy dalej , zaliczamy jeszcze Wołosate i szukamy noclegu . J tu pojawia się mały problem ponieważ wszystkie napotkane noclegownie odprawiają nas z kwitkiem.Co prawda jedna gospodyni zgodziła się nas przenocować w zamian za taniec erotyczny jednego z panów . Niejasne jednak było który z nas to miałby być , były jakieś pogłoski na temat Xephera ale to nie było pewne a na ochotnika nikt wystąpić nie chciał . W obec powyższego ruszyliśmy dalej, i po chwili jazdy szczęście się do nas uśmiechneło ,przyzwoite warunki i cena więc bierzemy .Przed spoczynkiem jeszcze przegląd maszyn które trzeba przyznać jak do tej pory spisywały się wzorowo ,wymiana naderwanej linki sprzęgła w jawie Bartiego kilka fotek i udajemy się na zasłużony spoczynek . Następnego dnia wyspani i wypoczęci ruszamy w kirunku Ustrzyk Dolnych i odbijamy na Solinę. Mam do tego miejsca osobisty sentyment więc nie wyobrażałem sobie wycieczki w Bieszczady bez wizyt w tej okolicy . Pamiątkowe zdjęcia na tamie i po chwili rozpoczynamy ostatni już etap naszej wycieczki , wracamy do miejsca w którym zaczęliśmy pętlę czyli do Leska . Krótki odpoczynek i ruszamy do Sanoka jeszcze w komplecie ale ze świadomością że za chwilę się pożegnamy . J to w zasadzie koniec naszej wspólnej przygody bo po wymianie uścisków każde z nas ruszło w swoją stronę . Jeszcze raz z tego miejsca chcę wam serdecznie podziękować za wspólne chwile wspaniałą zabawę i gościnę . Podsumowując , liczba przejechanych kilometrów 630 , średnie spalanie 4,8l/100km , usterki brak , radość i zadowolenie bezcenne.

Ps. Jeśli pominąłem coś istotnego proszę moich współtowarzyszy o uzupełnienie