Powiem tak - jak ktoś ma zdrowe zatoki to nie ma problemu z otwartym kaskiem(pod warunkiem zerowego ruchu na drodze),ale tylko do 70-80 km/h - powyżej każdy owad trafia w twarz jak kamień. No i jazda w takim kasku tylko w wakacje - na jesień taki kask pięknie tłoczy zimne powietrze pod szyję(przynajmniej tak się zachowywał kask na kursie A2). Jedyna zaleta to chyba nie możliwość parowania szybki.
Osobiście mam czułe zatoki - mocniejszy wiatr przez więcej jak 15 minut i już mam załatwione wolne 2-3 dni - zawroty głowy uniemożliwiają wstawanie z łóżka:/. Nikomu nie polecam dobijania zatok przy pasji motocyklowej.
Dlatego ja zawsze biorę zwykłe,klasyczne kaski na motocykl. Jak za gorąco to tylko w w ruchu ulicznym,wówczas mogę szybkę otworzyć i mi wystarcza. Wydałem 300 zł na kask,który jest ze mną już od 4 lat i świetnie się spisuje do prędkości Jawy. Chociaż przy 180 km/h zaczyna być ciutek za głośno na większych "bikeach".
PS - nie polecam kasków Awiny - miałem jeden i szybko się przekonałem o ich "jakości" - po glebie na Ogarku mocno łeb mnie napierdzielał. Okazało się,że kask oprócz czarnej wyściółki ma jedynie.....STYROPIAN w środku!!!! Żadnej ochrony....