Tylko CZ ma bardziej żywotny silnik. Nie mówię, że wiatr był gorszy, ale jednak częściej się zdarzało że się sypał.
Chciałbym się o tym dowiedzieć bo bardzo mnie to ciekawiło.
Sam mam WSK 175 z silnikiem W2 ale od remontu nie miałem jeszcze problemu z tym silnikiem
Wujek kiedyś miał też WSK 175 na silniku predom dezamet (nie wiatr, ale 175) i przez 30 000 km nic nie musiał robić oprócz okresowej kontroli, żadnego posypania się czegoś nie było.
Mógłbym dostać jakieś zdjęcia elementów silnika które jak to ująłeś "sypią" się? Tylko proszę o zdjęcia już "posypanych" elementów z motocykla który jeździł po ulicach, był kontrolowany okresowo.
Co jak co, ale z tego co gadałem z poprzednim właścicielem mojej CZ 477, od nowości przejechane miała niecałe 20 000 km i w tym czasie zmieniło dwójkę, co chwila były jakieś problemy z elektryką.
Moje zdanie jest takie - nie sugerujemy się opiniami jakiegoś żula czy opowieściami z internetów. Jeżeli ktoś tak gada - nie radzę się słuchać takich opinii.
CZ niby ma lepiej skonstruowany silnik? Z tego co ja tam zobaczyłem, ma lepsze tylko 2 rzeczy - półautomat i łożysko igiełkowe w główce korbowodu.
W silnikach Wiatra i dezametu o pojemności 175 jest bardzo dobre rozwiązanie łożyskowania wałka zdawczego. Łożysko tzw wałeczkowe. W CZ jak wiadomo jest zwykłe łożysko kulkowe.
Żywotność łożyska wałeczkowego jest dużo większa od kulkowego wtedy gdy podczas składania włożymy wszystkie wałeczki.
Pozwala to też na bardzo łatwe sprawdzenie luzów osiowych bez rozbierania silnika, jeżeli takie występują - istnieje ryzyko nie zazębiania się do końca sprzęgieł kłowych co może w przyszłości skutkować wypadającą dwójką lub jej brakiem. To samo z wałkiem pośrednim, tylko tam objawy będą występować na trzecim biegu.
Tak więc - zdystansowana skrzynia, porządnie złożona jest praktycznie nie do zajeżdżenia.
Spotkałem się z problemem w silniku który dostałem do naprawy, dlaczego ciągle pękają pierścienie przy zakładaniu a nawet podczas pracy silnika pęka płaszcz tłoka. Problem oczywiście wynikał z powodu niewłaściwego montażu. W serwisówce jest wyraźnie napisane, że tłok montujemy strzałką w stronę okna wydechowego (zamki pierścieni mają być od strony dolotu). Konieczne jest ręczne dociśnięcie pierścieni w oknie ssącym, za pomocą patyczka, czy innego pręta drewnianego. Założenie tłoka odwrotnie nie będzie wadziło na początku problemem z pierścieniami, lecz po odpaleniu istnieje bardzo duże ryzyko że przy "wyhuśtanym" cylindrze gdzie tłok lata jak żyd po pustym sklepie, krawędź płaszcza tłoka po prostu "zahaczy" o okno ssące (a jak wiemy w tylko silnikach okno ssące jest bardzo szerokie).
Przez takie właśnie zabawy bez zerknięcia do książek serwisowych których dostępność jest dla każdego kto ma internet, rozchodzą się plotki że "czwóry nieudane", "czwóry się sypią"
Tylko podałem przykład.
Prawidłowo wyremontowany silnik powinien przejechać 30 000 km. Nie jest to wyssane z palca czy wzięte z powietrza lecz napisane w książce serwisowej.
Mi kilka razy zdarzyło się strzelić ze sprzęgła na asfalcie. Skrzynia nadal zdrowa. Rzeczy które ze sobą biorę w razie "W" - tylko te potrzebne do rozkręcenia gaźnika, ponieważ zbiornik do końca czysty nie jest, na szczęście nie użyłem ich ani razu w trasie.
Jeżeli będzie taka konieczność, proszę o rozdzielenie postu do mojego tematu, ja tylko chcę rozwiać wszelakie mity o awaryjnościach tych silników.
Pozdrawiam i dzięki że wytrwał ktoś do końca.
Przeniosłem ci do twojego tematu żeby w tamtym nie śmiecić, mity obalaj ile chcesz. //Blenders