Opowieści ciąg dalszy.
Trasa przejechana w piątek
https://www.google.pl/maps/dir/Z%C4%85bki/Ruciane-Nida/@52.9431323,21.0126336,8.75z/data=!4m34!4m33!1m25!1m1!1s0x471ece4153eb99c9:0x981cc973c5b2b2ea!2m2!1d21.1079604!2d52.2870682!3m4!1m2!1d21.0868381!2d52.7036874!3s0x471e920ffbf4d3df:0x481d1e7aef24d4f0!3m4!1m2!1d21.3945312!2d52.8965121!3s0x471e5e39696094a5:0xc4510f7129b54db7!3m4!1m2!1d21.3934726!2d52.8882399!3s0x471e5e363cf01117:0x7049d577e8d831e4!3m4!1m2!1d21.3051708!2d53.8603691!3s0x46e219ee32ef4bbd:0xbc04ae6fcabdf0df!1m5!1m1!1s0x46e1f962196e253d:0xecb5c08804115b21!2m2!1d21.5398708!2d53.6416538!3e0Po 3 dniach spędzonych w Rucianem postanowiliśmy w dniu wyjazdu zahaczyć o Mrągowo, ponieważ Motomaniek nas zaprosił.
W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować jemu i jego żonie za gościnność i że pomimo remontu mieszkania znaleźli dla nas czas
Tradycyjnie obejrzeliśmy sprzęty w garażu

Przekonałem się że czarne Jawy TS wcale nie są brzydkie, ale warunek jest taki że lakier musi być idealny bez żadnych skaz tak jak na czornej Jawie Mariusza.
Po herbacie i pogawędce zapakowaliśmy się na naszego wielbłąda i ruszyliśmy dalej

Przed opuszczeniem Mrągowa zobaczyliśmy miejscową główną atrakcję turystyczną, czyli sklepowarsztat pana Ruszczyka. Chciałem kupić klocki EBC, ale niestety już ich nie miał. Oczywiście Mariusz pokazał nam jak tam trafić.
Z Mrągowa pojechaliśmy w stronę Warszawy. Byłem tam raz w życiu w podstawówce na wycieczce i nie kojarzę wogóle jakie są odległości między poszczególnymi dzielnicami, dlatego mój plan wogóle nie miał sensu. Według niego mieliśmy zajechać do miejsca gdzie mieliśmy nocować, potem podskoczyć do Saszka i na końcu pozwiedzać centrum. Na mapie wyglądało ok, ale w rzeczywistości musielibyśmy zrobić lekko 100-120km po samej stolicy. Dodatkowo w tym czasie był szczyt NATO i część ulic była pozamykana
Ale po kolei.
Jadąc przez Mazury pogoda była niepewna i troszkę goniłem motor żeby uciekać przed deszczem. Na szczęście nigdzie nie padało. W Pułtusku zatrzymała nas policja, sprawdzili dokumenty i puścili dalej. Przed Warszawą zadzwoniłem do Saszka i Mostasza że nadjeżdżamy i ustaliliśmy miejsce spotkania tak żebyśmy nie pobłądzili.
Po drodze przejeżdżaliśmy obok jeziora Zegrzyńskiego. Zatrzymaliśmy się tam na chwilę, poszliśmy na molo, wracamy a Jawa leży wywrócona na prawy bok

. Stopka centralna zapadła się na trawie i motor się wywrócił. Na nieszczęście był świeżo zatankowany pod korek, ale uciekł tylko mniej więcej litr paliwa zalewając tankbaga. Ustawiłem tylko lusterko i poza lekko wgnieconym tłumikiem nie stwierdziłem żadnych uszkodzeń.
Kiedy dotarliśmy do Saszka to w niedługim czasie nadjechał Mostasz. Oczywiście zostaliśmy ugoszczeni jak bliska rodzina, chociaż widzieliśmy się wcześniej tylko raz w Wawrzkowiźnie
Chłopaki uświadomili nam że mój plan jest do kitu i Saszek nas przenocował. Tym sposobem w jego garażu uzbierało się całkiem duże stado knedli

Późniejszym wieczorem pojechaliśmy z gospodarzami pozwiedzać Warszawę, byliśmy na górze na PKiN i na starówce. Bardzo fajnie wyglądają w nocy ulice obstawione z każdej strony niezliczoną ilością policjantów i radiowozów. To było dla nas zupełnie coś nowego.

Mostasz (człowiek-komunikacja miejska

) wytłumaczył nam dokładnie jak dojechać w różne miejsca w stolicy i rano wyruszyliśmy do Muzeum Powstania Warszawskiego. Przejechaliśmy się metrem, zwiedziliśmy muzeum i później byliśmy w Złotych Tarasach. Saszek zgarnął nas samochodem do domu żebyśmy nie musieli się tłuc autobusami i w niedługim czasie wyruszyliśmy dalej.

Trasa przejechana w sobotę
https://www.google.pl/maps/dir/Z%C4%85bki/Pabianice/@51.8744557,19.6768163,9z/data=!3m1!4b1!4m14!4m13!1m5!1m1!1s0x471ece4153eb99c9:0x981cc973c5b2b2ea!2m2!1d21.1079604!2d52.2870682!1m5!1m1!1s0x471a363945f70d69:0xcbea736448da8563!2m2!1d19.35776!2d51.6567303!3e0Ze stolicy wyruszyliśmy znowu do Jacka z Pabianic
Saszek odprowadził nas na swojej białej Jawie do wylotu z miasta. Jechaliśmy autostradą, ale warunki do jazdy były średnie. Duża część drogi była poda wiatr i jazda szybciej niż 100km/h była uciążliwa.
Przed Pabianicami na niebie pokazała się bardzo ciemna chmura, zaczęło kropić i zanosiło się na porządną burzę. Przelecieliśmy przez całe Pabianice chyba z 80km/h żeby nie zmoknąć. Jacek już na nas czekał
Po postawieniu motoru do garażu i małym odpoczynku wyruszliśmy na ponowne zwiedzanie Łodzi i okolic. Tym razem Jacek wraz z żoną zabrali nas do Manufaktury Łódzkiej


Później zostaliśmy przewiezieni jeszcze po różnych ciekawych miejscach i wróciliśmy do domu.
Nazajutrz został nam ostatni kawałek trasy do przejechania.
https://www.google.pl/maps/dir/Pabianice/Mi%C4%99dzylesie/@51.2957025,17.3032425,9z/data=!4m74!4m73!1m65!1m1!1s0x471a363945f70d69:0xcbea736448da8563!2m2!1d19.35776!2d51.6567303!3m4!1m2!1d19.2414349!2d51.6266057!3s0x471a4877de1c0e69:0x4ec52bcce6a0ec28!3m4!1m2!1d19.0824467!2d51.596235!3s0x471a445ace6e2b61:0xb1b23e09507a282b!3m4!1m2!1d19.0158695!2d51.5916558!3s0x471a44b0f385ef0d:0xcce6581c1f1bbd97!3m4!1m2!1d18.9294035!2d51.6075722!3s0x471a5b9a057732c5:0x83117a484b0b7568!3m4!1m2!1d18.7359166!2d51.5980941!3s0x471af58a6f4d4795:0x330e4ea0ea8832d9!3m4!1m2!1d18.6252225!2d51.4450133!3s0x471a89e0d799881b:0xa6a4270ec6f916de!3m4!1m2!1d18.433224!2d51.3774094!3s0x471a85cff1bfc275:0x81e7ffe1727518dd!3m4!1m2!1d18.2319588!2d51.3040235!3s0x471a9d1a1e1fb3db:0xba02ef6d91a40eee!3m4!1m2!1d18.1627393!2d51.2895485!3s0x471a9d8d59a4a305:0x4eed3d941470ab65!3m4!1m2!1d18.1299981!2d51.293403!3s0x471a9e0411e232ed:0x4bcb50607c7a01b7!3m4!1m2!1d17.7759626!2d51.2983927!3s0x471008898f172b53:0x9b294eca2e6a3843!3m4!1m2!1d17.2849682!2d51.1967255!3s0x470fe46354589aeb:0x47e36def2d104ea4!1m5!1m1!1s0x470dfdff8542c2a9:0x2b0987372a507b7e!2m2!1d16.6670843!2d50.1477491!3e0 Po śniadaniu Jacek jako ekspert ds. transportu polecił nam jechać "starą ósemką". Faktycznie droga była dobra i nie było dużego natężenia ruchu. Do domu dotarliśmy bezproblemowo.
Jak już wcześniej wspomniałem licznik naliczył 1470km od startu do mety
Przez cały wyjazd nie dotknąłem ani jednej śrubki, zużyłem 1,25 litra oleju do mieszanki, a paliwa to nawet nie wiem ile
BARDZO DZIĘKUJEMY Z MARZENĄ WSZYSTKIM NAPOTKANYM JAWEROM!
Gdyby nie wy to ten wyjazd niebyłby taki udany. W szczególności dziękujemy Jacy_67, Motomańkowi, Saszkowi i Mostaszowi oraz ich rodzinom
SimsonS50...itp...itd.. sory że nie wpadliśmy w drodze powrotnej, ale za daleko musielibyśmy odbić z trasy