Panowie ratujcie.. Dziś wziąłem sie za składanie silnika załozylem nowy simer wszystko pieknie ładnie poskładałem i zabrałem sie za tłoki i cylindry i tuuu zaczęły się schody.. Tłoczki kupiłem nowe po 3 szlifie takie same jak te stare itd i tak lewy tłok w cylinder wchodzi ładnie wszystko jest ok. A prawy.. wchodzi do połowy i dalej ani rusz
I teraz moje pytanie. Co tu jest nie tak i co z tym teraz zrobić?
Cześć

A propos tej wymiany tłoków ,to wiesz na czym polega tzw.leczenie syfa metodą kosmetyczną ? Nie? To smarowanie kremem z wierzchu
Z tego co widzę to na lewym tłoku masz odduszone dziurki . Czy to nie po owych popękanych pierścieniach? Jeżeli tak ,to znaczy to tyle ,że w układzie korbowym te pierścionki też są a przynajmniej były.Na ile narozrabiały? Kto to wie?
Co do tego chwytającego tłoka ,to prawdopodobnie ktoś "bardzo" fachowo zrobił szlif pod używany(albo i nie ) -dostosowany specjalnie do tego cylindra TłoK
Pęknięte pierścienie ,to też prawdopodobnie wynik roboty jakiegoś "fachowca-mechanika" wyuczonego na remontowaniu cepa jak wiadomo powszechnie ,narzędzia o nader skomplikowanej konstrukcji
Moja rada: najpierw oddaj cylindry do szlifierni, gdzie pomierzą na jaki szlif kupić tłoki-bo cholera wie jak był zrobiony poprzedni szlif?
Sprawdź też dobrze wał ,bo jak takie superowskie cylindry sa ,to obawiam się ,że na wale może być też niezła jazda

a szkoda "usztywniać" górę jak dół ją za chwilę WYTŁUCZE ,tym bardziej ,że na wał jak już wspominałem prawdopodobnie też posypały się pierścionki!