No niestety, spotkać kogoś na Knedelku to prawie jak otrzymać telefon z RMF u z wiadomością o wygranej 300 tys, tak rzadko się to zdarza. Czyli prawie nigdy...
Od kiedy mieszkasz w LcY?
Nigdy na mieście mnie na Jawie nie widziałeś?
Fakt, że od kiedy mamy tą piękną obwodnicę to jakoś rzadziej przez miasto się turlam...
Wcześniej zawsze miastem musiałem do domu wracać. A że najczęściej wieczorem, a jeszcze częściej nocą - może więc i wtedy trudno było ujrzeć mnie w ciemności?
Takie mamy czasy że coraz trudniej wyrwać kogoś z okolicy na przejażdżkę. Ostatnio to tylko z
Laszlem śmigamy bo inni albo pracują albo i tak nie mają czasu...
Spraw sobie Jawę lub Cezetkę to poknedlujemy i postraszymy drogówkę razem.
ps.
W której dzielnicy pełnisz swoją zaszczytną służbę?