Heh. Poczytałem sobie spokojnie (w miarę) posty w tym temacie i zastanawia mnie jedno. Mianowicie: dlaczego zmiana przepisów najbardziej "rusza" tych, którzy przepisy i tak mają w głębokim poważaniu? Mówiono o "skuterowcach" i kierujących innymi pojazdami, którym dowód wystarczy aby jeździć po drogach publicznych - oni przecież nie znają przepisów...
I tu pytanko: Jadący motocyklem, czasem dużym, ciężkim, mocnym, nie posiadający prawa jazdy, stwarza mniejsze zagrożenie? On oczywiście przepisy zna. Tak?
Nie jestem za nowymi przepisami, choć prawko (A+B) posiadam od wielu lat i mnie one raczej nie dotyczą. Ale niektóre wypowiedzi kolegów, tym bardziej tych, którzy nie posiadając uprawnień, prowadzą (jak sami o tym z dumą piszą) pojazdy mechaniczne po drogach publicznych... Coś w stylu: "To, że tamtym nie wolno to oczywiste, ale żeby mnie! Nie do pomyślenia."