Dzisiaj w capku zrobiłem przegląd. Niestety w drodze powrotnej na krótkich zjazdach zjarałem przedni hamulec. Roczny postój dał mu radę. Coprawda tuż po zakupie zamiarowalem zrobić przegląd przedniego zacisku nawet nowe klocki miałem które sprezentowalem mojemu przyjacielowi któremu w drodze do mnie skończyły się heble. Potem jakoś wyleciała mi z głowy i dzisiaj capek upomniał się sam. Stanął jeden tłoczek, w obiegu jakis szlam się zebrał. Mycie czyszczenie nowe gumki smar, klocki ładne wróciły na swoje miejsce. W płynie wtrąciła się woda więc wszedł czysty księży. Na noc zostawiam na wciśnięty na dębowo hamulcu. To stara metoda żeby uszczelki prawidłowo się ugniotły i hamulec wtedy jest twardy a tloczki ladnie sie cofają. Miałem jeszcze skręcić pływającą tarczę na sztywno bo tłucze sie przychodni jeździe po dziurach ale brakło czasu.