Rozztocz - miałeś chociaż w łapkach ten preparat? Stosowałeś go?
Aby wyjaśnić "fenomen" owego preparatu - pierwszą skórzaną kurtkę noszę za każdym razem, gdy gdzieś wychodzę z domu od wiosny aż po jesień. Otoczenie śmiało mówi, że gdy "ten od motorków" zmienia ubiór z kurtki na płaszcz zimowy to niedługo spadnie śnieg XD.
Przez 7 lat przeżyła studium, studia(i domówki), podróże pociągami/autobusami, raz nawet miała kąpiel w morskiej wodzie. Śmiało mogę powiedzieć, że przeżyła o wiele za dużo jak na jej wartość rynkową. Po 7 latach kurtka ma oznaki zużycia, ale wszystko z nią OK. Ramoneskę zakładam na moto jak idę polatać. Mam ją dłużej niż pierwszą kurtaję, spokojnie mogę powiedzieć, że więcej jak 15 000 km nalatałem nią na motorkach(10 000 km Jawą, Aprilią natłukłem łącznie 32 000 km, nie pamiętam dokładnie od kiedy zacząłem jeździć w skórze). Przeżyła ulewy, upały, składanie w "kostkę" i inne brutalne użytkowanie. I ona w miarę się uchowała.
Pokrowce siedzeń smarowałem cały czas tą maścią od 7 lat(czyli 3 lata w Aprilce i 5 w Jawie). Pokrowce nadal są w świetnym stanie, nie mają przetarć, pęknięć itp. Na bank kurtki by nie dotrwały do dzisiaj gdyby nie ten preparat. Widać gołym okiem, że robi robotę. Pokrowce też są za zastosowanie wdzięczne. Przerobiłem droższe i tańsze preparaty do skór. Nic się do tego nie zbliżyło, ale kłócić się z Tobą nie będę:)
Mogę się z Tobą założyć o piwko, że na spotkanie wiosenne jawerów w jednej z tych kurtek przyjadę(tylko nie wiem, na które:P) Sam ocenisz, jakie to niepozorna ale potężna tubka:)
PS Masz dowód - ramoneskę mam do tej pory, a w chwili robienia zdjęcia miała już kilka lat na karku. 3 post od góry, jak dobrze liczyłem
http://www.jawacz.pl/index.php?topic=3006.100