Dzisiaj Jawa już definitywnie zapadła w sen zimowy, ale jeszcze zanim ją zakonserwowałem przeprowadziłem doświadczenie.
Tydzień temu odpaliłem ją, przegazowałem bezmyślnie kilka razy i szybko zgasiłem.
Dzisiaj podchodzę, odkręcam świecę a ona cała mokra z wody. Wkręciłem ją spowrotem bez czyszczenia i rozpocząłem procedurę startową. Jawa zapaliła za 10 kopnięciem (normalnie zawsze zimna na ssaniu paliła za 3, bez względu na temp otoczenia) na prawy cylinder, dopiero po przegazówce strzeliła z lewego tłumika i zaczęła chodzić na dwa.
W ten sposób wydaje mi się że potwierdziła się teoria o szkodliwym działaniu "przepalania" motocykla zimą.