Zaczynam mieć wrażenie, że staracie się chłopaka przekonać, że jazda bez ochraniaczy jest spoko, bo któryś z Was miał fart...
Wychrzaniłem się dawno temu przy prędkości dosłownie 20 - 30 km/h (udało się do tylu wyhamować) Jechałem w jeansach i skórze takiej zwykłej. Obtarcia i potłuczenia goiły się przez dłuższy czas mimo, że "niby nic się nie stało". Cieszę się, że tylko tak się skończyło. Od tamtej pory jeżdżę zawsze w porządnych ciuchach z ochraniaczami.
Do tego też zachęcam, bo w tym nie chodzi o to ile razy udało się komu wyjść cało w byle szmacie na plecach, ale o to, aby w razie braku dotychczasowego farta zwiększyć swoje szanse na powrót cało do domu i rodziny.
Kup sobie profesjonalny ciuch - na zdrowiu nie należy oszczędzać.