Witam.
Przedstawiam moją już Jawę, gdyż wczoraj odebrałem prawko i teraz ja nią jeżdżę. Jest ona z roku 1987 i od tego roku jest w naszej rodzinie, ma czarne tablice. Tato kupił ją i przejechał około 12 tys. km i gdy ja się urodziłem, przykrył ją folią i odstawił do garażu na 7 lat. Pewnego dnia poprosiłem go, aby mi zdjął tą folię, bo do końca nie wiedziałem, jaki motor tam jest. Gdy ukazała mi się taka piękna Jawa, od razu namówiłem go, żebyśmy spróbowali ją odpalić. Przeczyściliśmy bak i gaźnik i od kopa się odezwała

Od tego czasu jeździliśmy nią tylko na niedzielne przejażdżki po powiecie i przez 8 lat nabiliśmy przebieg do 14750km. Jak mówiłem, odebrałem prawko i samodzielnie na niej zrobiłem jakieś 80 km

A teraz co do samej Jawy. Wersja 638-0 12V, poprzednik TSki z poziomymi rurami, dosyć rzadko już spotykane. Prawdę mówiąc myślałem, że to zwykła TS, ale na pewnym forum mnie oświecili. Może nawet i lepiej, bo tym wiekszą ma wartość w pewnym sensie, bo jest ich mniej.
Silnik jeszcze nigdy nie był rozbierany, zdejmowany był tylko prawy dekiel w celu wymiany linki sprzęgła. Ani tato, ani ja nie widzieliśmy od środka lewej strony silnika, czyli sprzęgła. Nic się nie psuje, jeździ bezproblemowo od 25 lat, zdarzyło się raz, że padł jeden cylinder, ale na następny dzień już było znowu OK

Silnik przejechał prawie 15 tys. km i przydałoby się znowu przeczyścić gaźnik, gdyż w dolnym zakresie obrotów trochę zamula i gdy się wkręci, odrzuca aż do tyłu. W latach świetności tato raz nią pojechał 130 km/h, ale to nie był ten max. Teraz we dwóch jak jechaliśmy, miała 110 i ledwo już ciągnęła. Dopuki jeździ, nic w niej nie robię, ale jak coś pójdzie, wypadałoby zrobić jej remont, bo wiadomo, przez 25 lat te wszystkie gumy mogły już sparcieć itp. Ale jak na razie nie ma żadnych do tego podstaw
Na Jawie leży oczywiście oryginalny lakier, który w niektórych miejscach wymaga poprawienia, szczególnie na plastikach z tyłu, ale ogólnie jest bardzo ładnie zachowany. Już dorobiłem go i lada moment porobię zaprawki, a tylne plastiki całkowicie pomaluję. Oprócz lakieru, prawie wszystkie elementy ramy również są oryginalne, na cylindrach są nawet fabryczne gumy. Mówię "prawie", bo przez te lata połamał się tylny błotnik od potrącenia przez Malucha i tato sam dorobił podobny z blachy. Ale i tak niedługo kupię nowy, gdyż o wiele zgrabniej z nim wygląda.
Perspektywy? Zatrzymać do końca w rodzinie, ponieważ to pamiątka i nie rozbierać silnika, chyba, że będzie taka konieczność. Nie opłaca mi się jej sprzedawać, gdyż Jawy mają śmieszne ceny i są sporo tańsze od Simsonów, a tej mi byłoby zwyczajnie szkoda, bo mało jest, wg mnie, takich zachowanych Jaw. Zostało jeździć, dopieszczać i hodować

Na razie w planach mam delikatny lifting, czyli wymiana gum amortyzatorów, pomalowanie plastików i zrobienie zaprawek i wymiana tylnego błotnika. Potem może założę jej jakieś sakwy i jak mi się uda znaleźć, to owiewkę. I raz na jakiś czas zajechać sobie na jakiś zlot

Oto zdjęcia. Zapraszam do komentowania i oceniania!







Uploaded with
ImageShack.us